Czwartek, 28 Maja 2020 | Imieniny: Augustyna, Ingi, Jaromira ch24 na komórkę
Strona głównaChojnice
Rozmiar tekstu: A A
(tedy) fot. M.N.

Wstydliwa rocznica?

Cmentarz poległych żołnierzy radzieckich w dn. 14 lutego 2008 r.

Cmentarz poległych żołnierzy radzieckich w dn. 14 lutego 2008 r.

W tym roku skromnie bez rozgłosu na polecenie władz miejskich zapalono znicze i położono wiązankę kwiatów na pomniku poległych żołnierzy radzieckich w walkach o Chojnice.

Ponoć nadawanie rozgłosu tym obchodom ze względu na historię PRL–u jest nie na czasie. Pomijając aspekt historyczny, iż w 1945 r. innej możliwości „wyzwolenia” nie było - to temat wojennych mogił nadal pozostaje bardzo drażliwy i za każdym razem budzi kontrowersje, szczególnie wśród polskich środowisk kombatanckich. Jednak jeszcze długo rozmowy na podobne tematy i ewentualne decyzje pozostaną bardzo skomplikowane, szczególnie z punktu widzenia etycznego i moralnego. Istotne są także, podpisane po wojnie, porozumienia, które mają gwarantować godne traktowanie mogił wojennych.

Reklama | Czytaj dalej »



14 lutego 1945 r. jest symboliczną datą wypędzenia Niemców z Chojnic, a to co stało się po 14 lutego nie zależało już od walczących. Nie oznaczało to dla Polski wyzwolenia, ponieważ jedna armia wyparła drugą armię.

Nie ma wątpliwości, że ostateczne rozwiązanie podobnych kwestii to konieczność. Niektórych tematów nie da się bezustannie okrywać milczeniem. Nie można ich także brutalnie rozwiązywać nietrafionymi decyzjami.
Zauważyłeś błąd w artykule? Napisz nam o tym

Podobne tematy:

Artykuł pochodzi z portalu www.chojnice24.pl

94 komentarzy

~polako
ja mówię o totalitaryzmach, a nie o ludziach...to nie ta droga??
19 Lutego 2008, godzina 20:03
~Byly zolnierz
Tak się złożyło, iż kilkakrotnie w latach 70 -tych byłem na poligonie z krasnoarmiejcami. To fajne chlopaki, jak wszędzie do wypitki i do tanca. Prosty zolnierz to nie wierchuszka, tylko dlatego ze jest Rosjaninem to ja mialbym byc z tego powodu jego wrogiem. Tak rodzi sie nienawiść i wszystkie okropności wojny. Nie tędy droga polako.i
19 Lutego 2008, godzina 19:53
~Byly zolnierz
Tak się złożyło, iż kilkakrotnie w latach 70 -tych byłem na poligonie z krasnoarmiejcami. To fajne chlopaki, jak wszędzie do wypitki i do tanca. Prosty zolnierz to nie wierchuszka, tylko dlatego ze jest Rosjaninem to ja mialbym byc z tego powodu jego wrogiem. Tak rodzi sie nienawiść i wszystkie okropności wojny. Nie tędy droga polako.i
19 Lutego 2008, godzina 19:53
~polako
Pisałem, dlaczego nie ma konsekwencji??Chcemy być narodem otwartym to zbudujmy też cmentarz swoim i tym którzy polegli walcząc w Wermachcie. Z drugiej strony żeby nie popadać w kuriozum, istnieje inne rozwiązanie. Usuńmy czerwone gwiazdy z płotu, o Niemcach zapomnijmy tak samo jak o Rosjanach i pomnik postawmy tylko swoim, polskim żołnierzom. Wybór należy do nas, ale ten stan rzeczy, trzeba zmienić.
19 Lutego 2008, godzina 18:46
~polako
Pisałem, dlaczego nie ma konsekwencji??Chcemy być narodem otwartym to zbudujmy też cmentarz swoim i tym którzy polegli walcząc w Wermachcie. Z drugiej strony żeby nie popadać w kuriozum, istnieje inne rozwiązanie. Usuńmy czerwone gwiazdy z płotu, o Niemcach zapomnijmy tak samo jak o Rosjanach i pomnik postawmy tylko swoim, polskim żołnierzom. Wybór należy do nas, ale ten stan rzeczy, trzeba zmienić.
19 Lutego 2008, godzina 18:46
~polako
I w te historie dokładnie wpisuje się nasza sytuacja. Polscy żołnierze nie zostali do dziś ekshumowani. Ale na przeciw zdążono im już wystawić w przeciągu dziesiątek lat pomnik, nawet remont zrobiono w 1999 roku. Polscy żołnierze za to nie doczekali się niczego, leżą pod Hotelem.
19 Lutego 2008, godzina 18:40
~polako
I w te historie dokładnie wpisuje się nasza sytuacja. Polscy żołnierze nie zostali do dziś ekshumowani. Ale na przeciw zdążono im już wystawić w przeciągu dziesiątek lat pomnik, nawet remont zrobiono w 1999 roku. Polscy żołnierze za to nie doczekali się niczego, leżą pod Hotelem.
19 Lutego 2008, godzina 18:40
~
Ale po co rozwijać wątek, skoro poleglych żołnierzy olano. Lepiej milczec, a co z tymi polakami co wcieleni byli do Wehrmachtu, a z dziada pradziada zamieszkiwali te ziemie i czuli sie polakami, co, też mam im ręki nie podać. Ludzkie losy a szczegolnie zolnierskie sa bardziej skomplikowane niz sie niektorym wydaje
19 Lutego 2008, godzina 18:30
~
Ale po co rozwijać wątek, skoro poleglych żołnierzy olano. Lepiej milczec, a co z tymi polakami co wcieleni byli do Wehrmachtu, a z dziada pradziada zamieszkiwali te ziemie i czuli sie polakami, co, też mam im ręki nie podać. Ludzkie losy a szczegolnie zolnierskie sa bardziej skomplikowane niz sie niektorym wydaje
19 Lutego 2008, godzina 18:30
~polako
Właśnie napisałem, zapytanie. Czy zapala tam i ówdzie, czy nie. Więc chyba dałem wyraz, że człowiek w tym konekście jest dkla mnie równy.
19 Lutego 2008, godzina 18:29
~polako
Właśnie napisałem, zapytanie. Czy zapala tam i ówdzie, czy nie. Więc chyba dałem wyraz, że człowiek w tym konekście jest dkla mnie równy.
19 Lutego 2008, godzina 18:29
~gerard
wiem, ze duzy, ale goraco polecam przeczytanie tego artykulu. mowa wlasnie o obchodzeniu tego typu uroczystosci przez wladze samorzadowe

Wyzwoleni i zniewoleni
Autor: Jerzy Kałwak, śr, 22/02/2006 - 22:32

Od kilku tygodni ? jak co roku - w miastach i miasteczkach całej Polski toczą się publiczne spory wokół obchodzenia rocznic wkroczenia Armii Czerwonej, która 61 lat temu przepędziła z tych miejscowości Niemców. Czy to było wyzwolenie czy początek nowej okupacji? Nie ma zgody, spory nasilają się.

Kłótniom lokalnych polityków o to, czy obchodzić tzw. święta wyzwolenia czy nie obchodzić, sprzyja dość powszechna od kilku miesięcy atmosfera dyskusji na temat odkłamywania przeszłości. Obozy są przynajmniej trzy. Jedni uważają, że Armii Czerwonej należy się hołd i wdzięczność po wsze czasy za to, że wyzwoliła nas spod okupacji niemieckiej i uchroniła od całkowitej zagłady. Tak uważają przede wszystkim zwolennicy i działacze lewicy.

Inni uważają, że wprawdzie wyzwoliła, ale po to, by wejść w rolę kolejnego okupanta. To jest opinia kręgów prawicowych i patriotycznych. Milcząca większość, jak nie przychodziła pod pomniki i nie manifestowała niczego przez lata PRL, tak nie zabiera głosu również dzisiaj. Co wcale nie musi oznaczać, że owa większość nic na ten temat nie uważa.

Wyborcy liczą na to, że władza wie

po co została wybrana i wie również, co należy robić w takim przypadku, jak rocznica ważnego wydarzenia historycznego. Czy stawiać na baczność szkoły i poczty sztandarowe, zamawiać wieńce i kwiaty, mobilizować orkiestry wojskowe, wywieszać flagi etc., czy nie robić nic.

Ale władze samorządowe z rzadka jedynie gotowe są zająć jakieś konkretne stanowisko, jak to się stało 2 lata temu np. w Warszawie, gdzie prezydent miasta Lech Kaczyński uznał, że nie można obchodzić czegoś takiego, jak rocznica wyzwolenia miasta, bowiem Rosjanie Warszawy w 1945 roku nie wyzwalali. Świętem Warszawy jest rocznica wybuchu Powstania.

Wymowny jest zapis, jaki znalazłem na oficjalnej stronie urzędu miasta:

?Rosjanie wkroczyli do lewobrzeżnej Warszawy 17 stycznia 1945 r. Za nimi do zrujnowanego i opustoszałego miasta przeniosły się proradzieckie władze polskie. Podjęto uchwałę o odbudowie Warszawy jako stolicy Polski. Ludność masowo powracała do Warszawy. Represje NKWD i aparatu bezpieczeństwa uniemożliwiały powrót wielu żołnierzom AK?.

Z wyrywkowych badań przeprowadzanych przez prasę wynika, że młodym warszawiakom data 17 stycznia 1945 roku nie kojarzy się z niczym nadzwyczajnym. Dla starszego pokolenia może to być zaskakujące, bowiem pamięta ono, że w okresie PRL wydarzenia związane z tą datą były przypominane na wszelkie sposoby, a dzień wyzwolenia Warszawy miał rangę ogólnopolskiego święta. To jeden z mitów, jakie w ostatnim czasie wypadły z oficjalnego zestawu mitów zapisanych nawet w podręcznikach szkolnych.

Jak naprawdę ocalał Kraków

- napisał Leszek Mazan w ?Polityce? (nr 03/2005) w artykule ?Stalin stawia wódkę?. Podręcznikowe, szkolne mity o marszałku radzieckim I. Koniewie, który uratował Kraków od materialnej zagłady, wobec opisanych tam zdarzeń tracą blask. Więcej z tych zasług należy się kardynałowi Adamowi Sapiesze, który przy pomocy zabiegów dyplomatycznych wymusił na aliantach i Stalinie rezygnację z ostrzeliwania Krakowa i Częstochowy.

Dzięki Bogu, Stalin pamiętał, że biesiadował u ?Hawełki? i smakowało mu. Rok temu lewicowy prezydent miasta J. Majchrowski na uroczystości uczczenia wyzwolenia Krakowa ?zaprosił? siedem najstarszych krakowskich szkół. Pismo podpisała Anna Frankiewicz, dyrektorka Kancelarii Prezydenta Krakowa.

?- Pani dyrektor pomyliły się fakty i epoki: sowiecka armia połowie Europy przyniosła półwiekową niewolę, a nie wyzwolenie, zaś rocznica tego faktu była świętem komunistycznej dyktatury, a nie polskiej młodzieży? ? wypowiedzieli się w ?Gazecie Krakowskiej? na temat pomysłu prezydenta J. Majchrowskiego nauczyciele z krakowskich liceów.

?- Okazuje się, że dzisiaj znowu, pod patronatem lewicowego prezydenta, wracają upiory przeszłości - napisali w liście otwartym działacze środowisk prawicowych, m.in. prof. Ryszard Terlecki, dr Włodzimierz Bernacki, Zbigniew Fijak, Jerzy Lackowski, prof. Stanisław Rodziński, Andrzej Szkaradek? ? poinformowała ?Gazeta Krakowska?.

Prof. Andrzej Chwalba, historyk, autor m.in. "Dziejów Krakowa" w okresie okupacji i w latach 1945-1989, w jednym z wywiadów powiedział: - Początkowo z przepędzenia okupanta niemieckiego krakowianie oczywiście się cieszyli. Źródła historyczne wskazują jednak jednoznacznie, że ta radość bardzo szybko ustąpiła obawom i niechęci do Sowietów i że ludzie prawie natychmiast zorientowali się, że mają do czynienia z kolejną okupacją. Obawiali się o swoje domy, majątki, stosunek do Pana Boga.

To pojęcie (wyzwolenia ? dop. mój) to głównie efekt intensywnej powojennej propagandy, mitu wyzwolenia. Do 1989 roku oficjalnie nikt nie mógł temu zaprzeczyć. Trzeba pamiętać, że przy wejściu armii sowieckiej oprócz typowych dla wojny grabieży i gwałtów dochodziło do przestępstw politycznych. NKWD miała nadzór nad polskim UB, a szef NKWD pułkownik Fiedosienko rezydował w pałacu Pod Baranami, gdzie za okupacji niemieckiej była siedziba gubernatora dystryktu krakowskiego.

?Pamiątkowe tablice, obeliski, groby oficerów radzieckich niedaleko od Barbakanu, pomnik Koniewa ? wszystko to usunięto, ukryto przed wzrokiem krakowian? ? napisał rok temu K. Wołodźko w ?Trybunie?, tytułując swój artykuł ?Wolni od pamięci?. W tym roku było skromniej: 16 stycznia Zastępca Prezydenta Miasta Krakowa Henryk Bątkiewicz złożył kwiaty pod pomnikiem pomordowanych na terenie byłego obozu koncentracyjnego Kraków - Płaszów.

W Gnieźnie Ruscy strzelali do katedry

- wspominają mieszkańcy pierwszej historycznej stolicy Polski. ? Twierdzili, że na wieżach ukryli się Niemcy.

?(...) Pamiętamy o tych wydarzeniach bo stanowiły przełom dla naszego miasta i jego mieszkańców. Dziś samodzielnie dokonując oceny historycznych faktów możemy również z nich czerpać lekcję na przyszłość. Czynimy to w imię prawdy i dla dobra przyszłych pokoleń" ? to kluczowy fragment przemówienia prezydenta Gniezna Jaromira Dziela wygłoszonego z okazji 60. rocznicy wyzwolenia. Zasugerował również, że rocznice historyczne mogą być wykorzystywane przez polityków do zdobywania popularności.

Kilka dni wcześniej działacze PiS zwrócili się do miejscowych ugrupowań i stowarzyszeń z apelem o nieorganizowanie uroczystości rocznicowych. Poparcie uzyskali nikłe. Po paru dniach w jednym z tygodników lokalnych w dyskusji z udziałem reprezentantów partyjnych młodzieżówek od lewa do prawa najbardziej dostało się tym, którzy nie wzięli udziału w ?święcie wyzwolenia?.

W 61. rocznicę w Kolegium Europejskim w Gnieźnie zorganizowano forum dyskusyjne z udziałem zawodowych historyków, parlamentarzystów, nauczycieli, studentów, radnych, działaczy partii politycznych i mieszkańców. Profesorowie stwierdzili, że wejście wojsk sowieckich to początek nowej okupacji i to bardzo nie spodobało się m.in. radnym SLD. Dyskusja przeniosła się znowu na łamy lokalnej prasy.

Katedra Gnieźnieńska, jeden z najcenniejszych zabytków polskich, przez hitlerowców ogołocona z wyposażenia liturgicznego i zamieniona na salę koncertową, przetrwała wojnę w dobrym stanie. Po ostrzale krasnoarmiejców płonęły wieże i dach nad nawą główną. Odbudowa i rekonstrukcja trwała w sumie kilkadziesiąt lat. Dopiero kilka lat temu udostępniono turystom wejście na jedną z wież. Jeden z naocznych świadków, z którym rozmawiałem o tym przed 15 laty, twierdził, że 21 stycznia 1945 roku, czyli tego dnia, który obchodzi się jako rocznicę wyzwolenia miasta, Niemców już w Gnieźnie nie było, nie było nawet słychać jakichś wystrzałów.

Nie było do kogo strzelać, ale jednak strzelano. Inny świadek opowiedział dziennikarzowi o tym, jak przed podobnym losem udało mu się uchronić kościół ojców franciszkanów. Po prostu kazał radzieckiemu oficerowi poczekać ze strzelaniem do świątyni, aż kościelny przyniesie klucz od głównych drzwi.

Rosjanie chętnie strzelali z armat do kościołów,

zamków, pałaców, dworów, obiektów zabytkowych i przemysłowych ? namacalnych symboli ?pańskiej Polski?. Kto wie, jaki los spotkałby Kraków z Wawelem i Sukiennicami i Częstochowę z Jasną Górą, gdyby nie starania i wpływy kardynała Sapiehy?

Im bliżej maja, tym częściej rocznice wyzwolenia spod okupacji niemieckiej dotyczyły będą miejscowości na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Rany po ofensywie Armii Czerwonej nie zostały na tych terenach zabliźnione do dziś. Niewiele odzyskaliśmy jako państwo w zamian za to, co utraciliśmy za Bugiem. Najczęściej spalone miasta i miasteczka, które były zrównywane z ziemią przez artylerię, a następnie ogałacane z tego, co miało jakąkolwiek wartość. ?Trofiejny? majątek jeszcze długo po wojnie jechał pociągami na wschód, a ?lubelskie? władze niewiele miały do powiedzenia.

?W Lubinie w wyniku walk z Niemcami straty w zabudowie wyniosły 40 procent budynków, a drugie tyle było uszkodzonych. Krótko po opanowaniu miasta komendantura radziecka nadzorowała demontaż maszyn i urządzeń fabrycznych w płatkarni ziemniaków, mleczarni, cukrowni, a po ogołoceniu budynki podpalano. Celowo podpalone zostały: starostwo, sąd, budynek stacji kolejowej, poczty, kaplicy zamkowej z biblioteką, drukarni i szeregi domów mieszkalnych. Tuż po zajęciu miasta oddziały specjalne NKWD rozstrzelały w obrębie zakładu psychiatrycznego około 500 ciężej chorych pacjentów; ich mogiła została odkryta w 1961 r. podczas kopania fundamentów na hotele górnicze. Taki sam los spotkał 150 pensjonariuszy Domu Starców z personelem. Ich ciała pogrzebane wokół gmachu odnajdywane są w trakcie prac ziemnych, ostatnio w czerwcu 1992 r." (fragment "Historii Lubina" Jana Bilińskiego).

Prezydent Legnicy prezentuje się jako miłośnik historii. Jego rzecznik prasowy zapowiedział przed rokiem w specjalnym komunikacie, że

?zbliża się 60 rocznica powrotu Ziemi Legnickiej do Macierzy (9 lutego). (...) na Cmentarzu Komunalnym przy symbolicznych mogiłach ofiar wojny oraz pod pomnikiem poległych żołnierzy Armii Radzieckiej (Cmentarz Wojenny) złożone zostaną wieńce i kwiaty. Warty honorowe zaciągnie kompania Wojska Polskiego oraz harcerze z legnickiego Hufca ZHP. (...) w Klubie Nauczyciela przy ul. Jordana rozpocznie się okolicznościowe spotkanie Prezydenta Miasta Tadeusza Krzakowskiego oraz Przewodniczącego Rady Miejskiej Czesława Kozaka z przedstawicielami środowisk kombatanckich i grupą pionierów Ziemi Legnickiej. Przybędą też legniccy parlamentarzyści?.


Do kompletu zabrakło jedynie delegacji garnizonu radzieckiego. Ten błąd czy niedopatrzenie zawsze można naprawić.

Tymczasem z kalendarium historycznego zamieszczonego na stronie internetowej legnickiego urzędu miasta dowiadujemy się m.in., że

?Wojska radzieckie nie napotykając na większy opór opanowały miasto. Już po zakończeniu działań wojennych żołnierze armii czerwonej podpalili zamek, szereg budynków w śródmieściu, a także muzeum i dawne seminarium duchowne Jezuitów. Wyludniona Legnica stała się punktem etapowym dla wojsk radzieckich i jednym wielkim szpitalem dla rannych i chorych żołnierzy. W 1945 roku Legnica wróciła do Polski, ale w wyniku narzuconego Polsce układu jałtańskiego stała się do tego czasu siedzibą Północnej Grupy Wojsk Armii Czerwonej.

Zadecydował o tym fakt lokalizacji w mieście znacznej liczby obiektów o charakterze wojskowym oraz nie zniszczona w wyniku działań wojennych infrastruktura komunalna i mieszkaniowa. Wskutek niesuwerennych decyzji 30% najkorzystniej zainwestowanych obszarów miasta znalazło się w dyspozycji ZSRR, co w decydujący sposób przyhamowało rozwój miasta. Skutki tego odczuwalne są do dzisiaj?.


Wyraźnie widać, że władze Legnicy mają taki sam problem, jak władze Gniezna i wielu innych miejscowości w całym kraju. Po zapowiedzi zorganizowania obchodów na niezależnej od samorządu stronie internetowej Legnicy pojawiły się głosy sprzeciwu wobec fałszowania historii przez władze. I tak jest wszędzie tam, gdzie

ludzie mają dość obłudy.

?Gdy 60 lat temu mieszkańcy Zduńskiej Woli ujrzeli ogromne masy wojska gonionego i goniącego, ludzi z dobytkiem, którzy uciekali na zachód, do heimatu, wtedy, kiedy wszyscy mieli dość okupacyjnej niewoli i czekali na wolność tak długo, euforii zwycięstwa jednak nie było. Znane wyczyny NKWD i Armii Czerwonej na terenie Polski Wschodniej w polskich sercach budziły nieufność i obawy. Złe przewidywania szybko sprawdziły się, jak wieść o ustępstwach zachodu dla Stalina kosztem Polski. Masakrowano i łamano opór Armii Krajowej i innych organizacji zbrojnego podziemia niepodległościowego.

W Zduńskiej Woli "wyzwoliciele" dopuścili się już pierwszych gwałtów na kobietach z ulicy Sieradzkiej. Ale o tym jak po przejściu frontu "utrwalano władzę ludową" poprzez zorganizowanie i uruchomienie bezpieki, tego najważniejszego, niezbędnego filaru nowej władzy, opowiem osobno? ? napisał Jerzy Chrzanowski.

Są miasta, w których ? podobnie jak w stolicy ? postanowiono nie organizować rocznic zwycięstwa. Tak było np. w Tarnowie. Czy podobnie zachowają się burmistrzowie i prezydenci z zachodniej i północnej Polski, która ciężar obecności Rosjan odczuwała aż do drugiej połowy roku 1993?

Czy 3 marca mieszkańcy Świdwina świętować będą na zamku jego spalenie przez Rosjan? Czy w zamku w Mosznej na Opolszczyźnie nie należałoby zorganizować jakiegoś koncertu na replice białego fortepianu, wyrzuconego wtedy przez okno i napalić znowu nieistniejącymi książkami z biblioteki Schaffgotschów w neogotyckim kominku? Być może bardziej pouczające dla najmłodszego pokolenia byłoby zorganizowanie tych obchodów na ruinach pałaców i zamków w Głogówku, Kopicach, Kamieńcu Ząbkowickim, Choczu, Chróstniku i w dziesiątkach innych miejsc, wokół których jeszcze 60 lat temu kwitło życie gospodarcze.

Może trzeba pojechać od czasu do czasu do Lubiąża, żeby zobaczyć, ile zostało z jednego z największych i najbogatszych zespołów klasztornych w Europie? Albo do Krzeszowa, żeby usłyszeć, co rosyjscy żołnierze wyrabiali z trumnami opatów cysterskich z tamtejszego klasztoru? Do Brzegu, Nysy, Głogowa, Zgorzelca, Żagania, Świebodzina, Szczecinka, Koszalina, Słupska, Kołobrzegu, Olsztyna, nie wspominając o Gdańsku, Wrocławiu i Szczecinie, gdzie wciąż nie są uprzątnięte powojenne i wojenne gruzy.

Być może zamiast ciągnąć harcerzy ze sztandarami pod pomniki, gdzie panowie starsi i panowie w wieku średnim, częstokroć ich nauczyciele i rodzice, wypowiadać będą teksty o bohaterstwie, poświęceniu i pokoju, lepiej przypomnieć młodym ludziom, jak mogłyby wyglądać Głogów, Piła, Wałcz, Kołobrzeg jeszcze 60 lat temu. Co odzyskaliśmy dzięki naszym wyzwolicielom? Nie darmo mieszkańcy tej części Polski nazywają ją Ziemie Wyzyskane.

Dopóki jeszcze żyją bezpośredni świadkowie i uczestnicy tego wyzwolenia, nie potrzeba szczególnych starań historyków, ani oficjalnego stanowiska jakichkolwiek władz, aby prawda o tym, co spotkało Polaków zimą i wiosną 1945 roku i później ze strony oddziałów Armii Czerwonej i NKWD, a także ze strony tych Polaków, którzy postępowali podobnie lub jeszcze gorzej, mogła przedostać się do powszechnej świadomości. W wielu polskich domach w ogóle nie rozmawia się na takie tematy. Powodów jest więcej, niż

jakiś irracjonalny strach przed mówieniem prawdy,

czy nawet obawa, żeby o Rosjanach nie mówić nic złego. Bo nigdy nic nie wiadomo? Czy takie właśnie koszmary przeżywają ci wszyscy samorządowi notable, którzy potem recytują pod pomnikami bez zająknienia, że np. nie można zaprzeczyć, iż najpierw nas wyzwolili, a potem zaraz zniewolili. Że jednocześnie było i dobrze, i niedobrze. W Polsce Ludowej było źle, ale za okupacji niemieckiej gorzej, więc Związkowi Radzieckiemu i Armii Czerwonej musimy być wdzięczni.

W dyskusji, jaka toczyła się na ten temat w lokalnej prasie w Gnieźnie, jedna z radnych zaproponowała nawet, aby wprowadzić jeden dla całego kraju Dzień Pamięci i w ten sposób raz na zawsze załatwić problem. To znaczy - przemilczeć go.

Gdzie indziej, jak w Krakowie, w zastępstwie wybierano się na cmentarze radzieckie. Nikomu nie przeszkadzało, że groby poległych - z tych samych powodów - odwiedza się u nas na Wszystkich Świętych. Jeden z eseldowskich młodzieżowców z Gniezna stwierdził w redakcyjnej dyskusji, że przecież razem z Rosjanami wyzwalali nas także polscy żołnierze, więc należy przez to rozumieć, że wyzwolenie nastąpiło. Dla polskich żołnierzy mamy już Dzień Wojska Polskiego i niech to wystarczy.

Obchodzimy także, a przynajmniej jako tako wspominamy, Dzień Zwycięstwa, chociaż nas Rosjanie do parady zwycięzców w Berlinie nie dopuścili i ta nasza satysfakcja z pobicia wroga nie mogła być pełna. Przy okazji przez 45 lat wmawiano nam, że zwycięstwo nastąpiło dzień później. Nie świętujemy już 22 lipca i Rewolucji Październikowej, 1 maja to już raczej święto grilowania a nie Święto Pracy, nie ma więc okazji, by okazywać wdzięczność Armii Czerwonej za wyzwolenie Polski spod jarzma zbrodniczego hitleryzmu.

Jak opowiadają świadkowie tamtych wydarzeń, radość z oswobodzenia trwała krótko, a entuzjazm bywał solidnie wymuszony. Trudno było zdobyć się Polakom na podobny entuzjazm, jak Francuzom czy Holendrom, skoro szanse na powrót do niepodległej II Rzeczypospolitej malały z dnia na dzień. Ci, którzy czekali na odrodzenie się Polski takiej, jak była przed rokiem 1939, nie mieli z czego się cieszyć. Najwyżej z tego, że przeżyli wojnę i mogą żyć dalej. Jeżeli im nowa władza i jej sojusznicy na to pozwolą.

Nie wszystkim pozwalali, zachowując w tym zakresie wyjątkową zgodność. Przeważająca część polskiego społeczeństwa utraciła większość swoich praw i musiała tym samym poczuć się zniewolona, okupowana. Są jednak w Polsce ludzie, którzy czują się od 1944 roku po prostu

wyzwoleni od sanacyjnej Polski

i chcieliby to swoje przekonanie jakoś godnie manifestować nawet dzisiaj, kiedy odzywają się głosy sprzeciwu wobec interpretacji wkroczenia Armii Czerwonej na terytorium Polski w 1945 roku jako aktu wyzwolenia. Nie słychać wprawdzie nawoływań do rewizji granic i zmiany porządku jałtańskiego do stanu sprzed roku 1939, ale publicznie formułowane bywają zarzuty o rosyjskiej okupacji Polski po 1945 roku.

Zwolennikom tezy o wyzwoleniu Polski przez czerwonoarmistów ani nie można nakazać myśleć inaczej, ani nie można zakazać manifestowania ich przekonań. Co najwyżej, można próbować ich przekonywać do jakiegoś poglądu, który odzwierciedlałby ? jak to było w II Rzeczypospolitej w przypadku idei odzyskania niepodległości ? polską rację stanu czy doktrynę państwową, np. zapisaną w preambule konstytucji. Na pewno jednak można taki pogląd zapisać w podręcznikach historii i literatury dla najmłodszych i przekazywać dzieciom i młodzieży.

Rolą historyków, polityków, pedagogów, publicystów, ludzi pozbawionych uprzedzeń i odpowiedzialnych powinno być uznanie, która z tych dwóch wersji wydarzeń jest właściwa i która będzie upowszechniana.

Niezależnie od tego, co zostanie postanowione,

podział na zniewolonych i wyzwolonych

będzie odczuwalny tak długo, jak długo władza różnych szczebli nie będzie umiała wypełnić powszechnych oczekiwań i sama coś postanowić.

Lepiej by się jednak stało, gdyby żadne polskie władze nie były organizatorami tych obchodów. Niech to robią dla siebie ci wszyscy, którzy uważają, że tak trzeba. Można im co najwyżej dopomóc, jak każdemu, kto zgłasza się z jakąś społeczną, środowiskową inicjatywą.

Czy Niemcy świętują rocznice wyzwolenia swoich miast przez Amerykanów?

Być może trzeba równocześnie czytać jak przestrogę to, co napisał Roman Kałuski w komentarzu zamieszczonym w portalu ?Wirtualna Polonia? (?Dzień zniewolenia Polski przez Związek Sowiecki?, 19.01.2005): ?17 stycznia Żydzi węgierscy obchodzili oswobodzenie ich z getta budapeszteńskiego przez wojska sowieckie. Uważają to za wyzwolenie. Innego zdania są Węgrzy, którzy wejście wojsk sowieckich do Budapesztu uważają nie za wyzwolenie, ale początek okupacji sowieckiej Węgier.

Pikantność do tego sporu wniósł biorący udział w tej uroczystości ambasador rosyjski w Budapeszcie Waliery Musatow, który miał czelność powiedzieć, że ?Upadek faszyzmu z pomocą Związku Sowieckiego był pierwszym krokiem w kierunku utworzenia ?zjednoczonej, demokratycznej i rozwijającej się Europy? (BBC News 18.1.2005).

Tak więc Rosjanie przypisują sobie jednoczenie się Europy pod egidą Brukseli!?.
19 Lutego 2008, godzina 18:28
~gerard
wiem, ze duzy, ale goraco polecam przeczytanie tego artykulu. mowa wlasnie o obchodzeniu tego typu uroczystosci przez wladze samorzadowe

Wyzwoleni i zniewoleni
Autor: Jerzy Kałwak, śr, 22/02/2006 - 22:32

Od kilku tygodni ? jak co roku - w miastach i miasteczkach całej Polski toczą się publiczne spory wokół obchodzenia rocznic wkroczenia Armii Czerwonej, która 61 lat temu przepędziła z tych miejscowości Niemców. Czy to było wyzwolenie czy początek nowej okupacji? Nie ma zgody, spory nasilają się.

Kłótniom lokalnych polityków o to, czy obchodzić tzw. święta wyzwolenia czy nie obchodzić, sprzyja dość powszechna od kilku miesięcy atmosfera dyskusji na temat odkłamywania przeszłości. Obozy są przynajmniej trzy. Jedni uważają, że Armii Czerwonej należy się hołd i wdzięczność po wsze czasy za to, że wyzwoliła nas spod okupacji niemieckiej i uchroniła od całkowitej zagłady. Tak uważają przede wszystkim zwolennicy i działacze lewicy.

Inni uważają, że wprawdzie wyzwoliła, ale po to, by wejść w rolę kolejnego okupanta. To jest opinia kręgów prawicowych i patriotycznych. Milcząca większość, jak nie przychodziła pod pomniki i nie manifestowała niczego przez lata PRL, tak nie zabiera głosu również dzisiaj. Co wcale nie musi oznaczać, że owa większość nic na ten temat nie uważa.

Wyborcy liczą na to, że władza wie

po co została wybrana i wie również, co należy robić w takim przypadku, jak rocznica ważnego wydarzenia historycznego. Czy stawiać na baczność szkoły i poczty sztandarowe, zamawiać wieńce i kwiaty, mobilizować orkiestry wojskowe, wywieszać flagi etc., czy nie robić nic.

Ale władze samorządowe z rzadka jedynie gotowe są zająć jakieś konkretne stanowisko, jak to się stało 2 lata temu np. w Warszawie, gdzie prezydent miasta Lech Kaczyński uznał, że nie można obchodzić czegoś takiego, jak rocznica wyzwolenia miasta, bowiem Rosjanie Warszawy w 1945 roku nie wyzwalali. Świętem Warszawy jest rocznica wybuchu Powstania.

Wymowny jest zapis, jaki znalazłem na oficjalnej stronie urzędu miasta:

?Rosjanie wkroczyli do lewobrzeżnej Warszawy 17 stycznia 1945 r. Za nimi do zrujnowanego i opustoszałego miasta przeniosły się proradzieckie władze polskie. Podjęto uchwałę o odbudowie Warszawy jako stolicy Polski. Ludność masowo powracała do Warszawy. Represje NKWD i aparatu bezpieczeństwa uniemożliwiały powrót wielu żołnierzom AK?.

Z wyrywkowych badań przeprowadzanych przez prasę wynika, że młodym warszawiakom data 17 stycznia 1945 roku nie kojarzy się z niczym nadzwyczajnym. Dla starszego pokolenia może to być zaskakujące, bowiem pamięta ono, że w okresie PRL wydarzenia związane z tą datą były przypominane na wszelkie sposoby, a dzień wyzwolenia Warszawy miał rangę ogólnopolskiego święta. To jeden z mitów, jakie w ostatnim czasie wypadły z oficjalnego zestawu mitów zapisanych nawet w podręcznikach szkolnych.

Jak naprawdę ocalał Kraków

- napisał Leszek Mazan w ?Polityce? (nr 03/2005) w artykule ?Stalin stawia wódkę?. Podręcznikowe, szkolne mity o marszałku radzieckim I. Koniewie, który uratował Kraków od materialnej zagłady, wobec opisanych tam zdarzeń tracą blask. Więcej z tych zasług należy się kardynałowi Adamowi Sapiesze, który przy pomocy zabiegów dyplomatycznych wymusił na aliantach i Stalinie rezygnację z ostrzeliwania Krakowa i Częstochowy.

Dzięki Bogu, Stalin pamiętał, że biesiadował u ?Hawełki? i smakowało mu. Rok temu lewicowy prezydent miasta J. Majchrowski na uroczystości uczczenia wyzwolenia Krakowa ?zaprosił? siedem najstarszych krakowskich szkół. Pismo podpisała Anna Frankiewicz, dyrektorka Kancelarii Prezydenta Krakowa.

?- Pani dyrektor pomyliły się fakty i epoki: sowiecka armia połowie Europy przyniosła półwiekową niewolę, a nie wyzwolenie, zaś rocznica tego faktu była świętem komunistycznej dyktatury, a nie polskiej młodzieży? ? wypowiedzieli się w ?Gazecie Krakowskiej? na temat pomysłu prezydenta J. Majchrowskiego nauczyciele z krakowskich liceów.

?- Okazuje się, że dzisiaj znowu, pod patronatem lewicowego prezydenta, wracają upiory przeszłości - napisali w liście otwartym działacze środowisk prawicowych, m.in. prof. Ryszard Terlecki, dr Włodzimierz Bernacki, Zbigniew Fijak, Jerzy Lackowski, prof. Stanisław Rodziński, Andrzej Szkaradek? ? poinformowała ?Gazeta Krakowska?.

Prof. Andrzej Chwalba, historyk, autor m.in. "Dziejów Krakowa" w okresie okupacji i w latach 1945-1989, w jednym z wywiadów powiedział: - Początkowo z przepędzenia okupanta niemieckiego krakowianie oczywiście się cieszyli. Źródła historyczne wskazują jednak jednoznacznie, że ta radość bardzo szybko ustąpiła obawom i niechęci do Sowietów i że ludzie prawie natychmiast zorientowali się, że mają do czynienia z kolejną okupacją. Obawiali się o swoje domy, majątki, stosunek do Pana Boga.

To pojęcie (wyzwolenia ? dop. mój) to głównie efekt intensywnej powojennej propagandy, mitu wyzwolenia. Do 1989 roku oficjalnie nikt nie mógł temu zaprzeczyć. Trzeba pamiętać, że przy wejściu armii sowieckiej oprócz typowych dla wojny grabieży i gwałtów dochodziło do przestępstw politycznych. NKWD miała nadzór nad polskim UB, a szef NKWD pułkownik Fiedosienko rezydował w pałacu Pod Baranami, gdzie za okupacji niemieckiej była siedziba gubernatora dystryktu krakowskiego.

?Pamiątkowe tablice, obeliski, groby oficerów radzieckich niedaleko od Barbakanu, pomnik Koniewa ? wszystko to usunięto, ukryto przed wzrokiem krakowian? ? napisał rok temu K. Wołodźko w ?Trybunie?, tytułując swój artykuł ?Wolni od pamięci?. W tym roku było skromniej: 16 stycznia Zastępca Prezydenta Miasta Krakowa Henryk Bątkiewicz złożył kwiaty pod pomnikiem pomordowanych na terenie byłego obozu koncentracyjnego Kraków - Płaszów.

W Gnieźnie Ruscy strzelali do katedry

- wspominają mieszkańcy pierwszej historycznej stolicy Polski. ? Twierdzili, że na wieżach ukryli się Niemcy.

?(...) Pamiętamy o tych wydarzeniach bo stanowiły przełom dla naszego miasta i jego mieszkańców. Dziś samodzielnie dokonując oceny historycznych faktów możemy również z nich czerpać lekcję na przyszłość. Czynimy to w imię prawdy i dla dobra przyszłych pokoleń" ? to kluczowy fragment przemówienia prezydenta Gniezna Jaromira Dziela wygłoszonego z okazji 60. rocznicy wyzwolenia. Zasugerował również, że rocznice historyczne mogą być wykorzystywane przez polityków do zdobywania popularności.

Kilka dni wcześniej działacze PiS zwrócili się do miejscowych ugrupowań i stowarzyszeń z apelem o nieorganizowanie uroczystości rocznicowych. Poparcie uzyskali nikłe. Po paru dniach w jednym z tygodników lokalnych w dyskusji z udziałem reprezentantów partyjnych młodzieżówek od lewa do prawa najbardziej dostało się tym, którzy nie wzięli udziału w ?święcie wyzwolenia?.

W 61. rocznicę w Kolegium Europejskim w Gnieźnie zorganizowano forum dyskusyjne z udziałem zawodowych historyków, parlamentarzystów, nauczycieli, studentów, radnych, działaczy partii politycznych i mieszkańców. Profesorowie stwierdzili, że wejście wojsk sowieckich to początek nowej okupacji i to bardzo nie spodobało się m.in. radnym SLD. Dyskusja przeniosła się znowu na łamy lokalnej prasy.

Katedra Gnieźnieńska, jeden z najcenniejszych zabytków polskich, przez hitlerowców ogołocona z wyposażenia liturgicznego i zamieniona na salę koncertową, przetrwała wojnę w dobrym stanie. Po ostrzale krasnoarmiejców płonęły wieże i dach nad nawą główną. Odbudowa i rekonstrukcja trwała w sumie kilkadziesiąt lat. Dopiero kilka lat temu udostępniono turystom wejście na jedną z wież. Jeden z naocznych świadków, z którym rozmawiałem o tym przed 15 laty, twierdził, że 21 stycznia 1945 roku, czyli tego dnia, który obchodzi się jako rocznicę wyzwolenia miasta, Niemców już w Gnieźnie nie było, nie było nawet słychać jakichś wystrzałów.

Nie było do kogo strzelać, ale jednak strzelano. Inny świadek opowiedział dziennikarzowi o tym, jak przed podobnym losem udało mu się uchronić kościół ojców franciszkanów. Po prostu kazał radzieckiemu oficerowi poczekać ze strzelaniem do świątyni, aż kościelny przyniesie klucz od głównych drzwi.

Rosjanie chętnie strzelali z armat do kościołów,

zamków, pałaców, dworów, obiektów zabytkowych i przemysłowych ? namacalnych symboli ?pańskiej Polski?. Kto wie, jaki los spotkałby Kraków z Wawelem i Sukiennicami i Częstochowę z Jasną Górą, gdyby nie starania i wpływy kardynała Sapiehy?

Im bliżej maja, tym częściej rocznice wyzwolenia spod okupacji niemieckiej dotyczyły będą miejscowości na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Rany po ofensywie Armii Czerwonej nie zostały na tych terenach zabliźnione do dziś. Niewiele odzyskaliśmy jako państwo w zamian za to, co utraciliśmy za Bugiem. Najczęściej spalone miasta i miasteczka, które były zrównywane z ziemią przez artylerię, a następnie ogałacane z tego, co miało jakąkolwiek wartość. ?Trofiejny? majątek jeszcze długo po wojnie jechał pociągami na wschód, a ?lubelskie? władze niewiele miały do powiedzenia.

?W Lubinie w wyniku walk z Niemcami straty w zabudowie wyniosły 40 procent budynków, a drugie tyle było uszkodzonych. Krótko po opanowaniu miasta komendantura radziecka nadzorowała demontaż maszyn i urządzeń fabrycznych w płatkarni ziemniaków, mleczarni, cukrowni, a po ogołoceniu budynki podpalano. Celowo podpalone zostały: starostwo, sąd, budynek stacji kolejowej, poczty, kaplicy zamkowej z biblioteką, drukarni i szeregi domów mieszkalnych. Tuż po zajęciu miasta oddziały specjalne NKWD rozstrzelały w obrębie zakładu psychiatrycznego około 500 ciężej chorych pacjentów; ich mogiła została odkryta w 1961 r. podczas kopania fundamentów na hotele górnicze. Taki sam los spotkał 150 pensjonariuszy Domu Starców z personelem. Ich ciała pogrzebane wokół gmachu odnajdywane są w trakcie prac ziemnych, ostatnio w czerwcu 1992 r." (fragment "Historii Lubina" Jana Bilińskiego).

Prezydent Legnicy prezentuje się jako miłośnik historii. Jego rzecznik prasowy zapowiedział przed rokiem w specjalnym komunikacie, że

?zbliża się 60 rocznica powrotu Ziemi Legnickiej do Macierzy (9 lutego). (...) na Cmentarzu Komunalnym przy symbolicznych mogiłach ofiar wojny oraz pod pomnikiem poległych żołnierzy Armii Radzieckiej (Cmentarz Wojenny) złożone zostaną wieńce i kwiaty. Warty honorowe zaciągnie kompania Wojska Polskiego oraz harcerze z legnickiego Hufca ZHP. (...) w Klubie Nauczyciela przy ul. Jordana rozpocznie się okolicznościowe spotkanie Prezydenta Miasta Tadeusza Krzakowskiego oraz Przewodniczącego Rady Miejskiej Czesława Kozaka z przedstawicielami środowisk kombatanckich i grupą pionierów Ziemi Legnickiej. Przybędą też legniccy parlamentarzyści?.


Do kompletu zabrakło jedynie delegacji garnizonu radzieckiego. Ten błąd czy niedopatrzenie zawsze można naprawić.

Tymczasem z kalendarium historycznego zamieszczonego na stronie internetowej legnickiego urzędu miasta dowiadujemy się m.in., że

?Wojska radzieckie nie napotykając na większy opór opanowały miasto. Już po zakończeniu działań wojennych żołnierze armii czerwonej podpalili zamek, szereg budynków w śródmieściu, a także muzeum i dawne seminarium duchowne Jezuitów. Wyludniona Legnica stała się punktem etapowym dla wojsk radzieckich i jednym wielkim szpitalem dla rannych i chorych żołnierzy. W 1945 roku Legnica wróciła do Polski, ale w wyniku narzuconego Polsce układu jałtańskiego stała się do tego czasu siedzibą Północnej Grupy Wojsk Armii Czerwonej.

Zadecydował o tym fakt lokalizacji w mieście znacznej liczby obiektów o charakterze wojskowym oraz nie zniszczona w wyniku działań wojennych infrastruktura komunalna i mieszkaniowa. Wskutek niesuwerennych decyzji 30% najkorzystniej zainwestowanych obszarów miasta znalazło się w dyspozycji ZSRR, co w decydujący sposób przyhamowało rozwój miasta. Skutki tego odczuwalne są do dzisiaj?.


Wyraźnie widać, że władze Legnicy mają taki sam problem, jak władze Gniezna i wielu innych miejscowości w całym kraju. Po zapowiedzi zorganizowania obchodów na niezależnej od samorządu stronie internetowej Legnicy pojawiły się głosy sprzeciwu wobec fałszowania historii przez władze. I tak jest wszędzie tam, gdzie

ludzie mają dość obłudy.

?Gdy 60 lat temu mieszkańcy Zduńskiej Woli ujrzeli ogromne masy wojska gonionego i goniącego, ludzi z dobytkiem, którzy uciekali na zachód, do heimatu, wtedy, kiedy wszyscy mieli dość okupacyjnej niewoli i czekali na wolność tak długo, euforii zwycięstwa jednak nie było. Znane wyczyny NKWD i Armii Czerwonej na terenie Polski Wschodniej w polskich sercach budziły nieufność i obawy. Złe przewidywania szybko sprawdziły się, jak wieść o ustępstwach zachodu dla Stalina kosztem Polski. Masakrowano i łamano opór Armii Krajowej i innych organizacji zbrojnego podziemia niepodległościowego.

W Zduńskiej Woli "wyzwoliciele" dopuścili się już pierwszych gwałtów na kobietach z ulicy Sieradzkiej. Ale o tym jak po przejściu frontu "utrwalano władzę ludową" poprzez zorganizowanie i uruchomienie bezpieki, tego najważniejszego, niezbędnego filaru nowej władzy, opowiem osobno? ? napisał Jerzy Chrzanowski.

Są miasta, w których ? podobnie jak w stolicy ? postanowiono nie organizować rocznic zwycięstwa. Tak było np. w Tarnowie. Czy podobnie zachowają się burmistrzowie i prezydenci z zachodniej i północnej Polski, która ciężar obecności Rosjan odczuwała aż do drugiej połowy roku 1993?

Czy 3 marca mieszkańcy Świdwina świętować będą na zamku jego spalenie przez Rosjan? Czy w zamku w Mosznej na Opolszczyźnie nie należałoby zorganizować jakiegoś koncertu na replice białego fortepianu, wyrzuconego wtedy przez okno i napalić znowu nieistniejącymi książkami z biblioteki Schaffgotschów w neogotyckim kominku? Być może bardziej pouczające dla najmłodszego pokolenia byłoby zorganizowanie tych obchodów na ruinach pałaców i zamków w Głogówku, Kopicach, Kamieńcu Ząbkowickim, Choczu, Chróstniku i w dziesiątkach innych miejsc, wokół których jeszcze 60 lat temu kwitło życie gospodarcze.

Może trzeba pojechać od czasu do czasu do Lubiąża, żeby zobaczyć, ile zostało z jednego z największych i najbogatszych zespołów klasztornych w Europie? Albo do Krzeszowa, żeby usłyszeć, co rosyjscy żołnierze wyrabiali z trumnami opatów cysterskich z tamtejszego klasztoru? Do Brzegu, Nysy, Głogowa, Zgorzelca, Żagania, Świebodzina, Szczecinka, Koszalina, Słupska, Kołobrzegu, Olsztyna, nie wspominając o Gdańsku, Wrocławiu i Szczecinie, gdzie wciąż nie są uprzątnięte powojenne i wojenne gruzy.

Być może zamiast ciągnąć harcerzy ze sztandarami pod pomniki, gdzie panowie starsi i panowie w wieku średnim, częstokroć ich nauczyciele i rodzice, wypowiadać będą teksty o bohaterstwie, poświęceniu i pokoju, lepiej przypomnieć młodym ludziom, jak mogłyby wyglądać Głogów, Piła, Wałcz, Kołobrzeg jeszcze 60 lat temu. Co odzyskaliśmy dzięki naszym wyzwolicielom? Nie darmo mieszkańcy tej części Polski nazywają ją Ziemie Wyzyskane.

Dopóki jeszcze żyją bezpośredni świadkowie i uczestnicy tego wyzwolenia, nie potrzeba szczególnych starań historyków, ani oficjalnego stanowiska jakichkolwiek władz, aby prawda o tym, co spotkało Polaków zimą i wiosną 1945 roku i później ze strony oddziałów Armii Czerwonej i NKWD, a także ze strony tych Polaków, którzy postępowali podobnie lub jeszcze gorzej, mogła przedostać się do powszechnej świadomości. W wielu polskich domach w ogóle nie rozmawia się na takie tematy. Powodów jest więcej, niż

jakiś irracjonalny strach przed mówieniem prawdy,

czy nawet obawa, żeby o Rosjanach nie mówić nic złego. Bo nigdy nic nie wiadomo? Czy takie właśnie koszmary przeżywają ci wszyscy samorządowi notable, którzy potem recytują pod pomnikami bez zająknienia, że np. nie można zaprzeczyć, iż najpierw nas wyzwolili, a potem zaraz zniewolili. Że jednocześnie było i dobrze, i niedobrze. W Polsce Ludowej było źle, ale za okupacji niemieckiej gorzej, więc Związkowi Radzieckiemu i Armii Czerwonej musimy być wdzięczni.

W dyskusji, jaka toczyła się na ten temat w lokalnej prasie w Gnieźnie, jedna z radnych zaproponowała nawet, aby wprowadzić jeden dla całego kraju Dzień Pamięci i w ten sposób raz na zawsze załatwić problem. To znaczy - przemilczeć go.

Gdzie indziej, jak w Krakowie, w zastępstwie wybierano się na cmentarze radzieckie. Nikomu nie przeszkadzało, że groby poległych - z tych samych powodów - odwiedza się u nas na Wszystkich Świętych. Jeden z eseldowskich młodzieżowców z Gniezna stwierdził w redakcyjnej dyskusji, że przecież razem z Rosjanami wyzwalali nas także polscy żołnierze, więc należy przez to rozumieć, że wyzwolenie nastąpiło. Dla polskich żołnierzy mamy już Dzień Wojska Polskiego i niech to wystarczy.

Obchodzimy także, a przynajmniej jako tako wspominamy, Dzień Zwycięstwa, chociaż nas Rosjanie do parady zwycięzców w Berlinie nie dopuścili i ta nasza satysfakcja z pobicia wroga nie mogła być pełna. Przy okazji przez 45 lat wmawiano nam, że zwycięstwo nastąpiło dzień później. Nie świętujemy już 22 lipca i Rewolucji Październikowej, 1 maja to już raczej święto grilowania a nie Święto Pracy, nie ma więc okazji, by okazywać wdzięczność Armii Czerwonej za wyzwolenie Polski spod jarzma zbrodniczego hitleryzmu.

Jak opowiadają świadkowie tamtych wydarzeń, radość z oswobodzenia trwała krótko, a entuzjazm bywał solidnie wymuszony. Trudno było zdobyć się Polakom na podobny entuzjazm, jak Francuzom czy Holendrom, skoro szanse na powrót do niepodległej II Rzeczypospolitej malały z dnia na dzień. Ci, którzy czekali na odrodzenie się Polski takiej, jak była przed rokiem 1939, nie mieli z czego się cieszyć. Najwyżej z tego, że przeżyli wojnę i mogą żyć dalej. Jeżeli im nowa władza i jej sojusznicy na to pozwolą.

Nie wszystkim pozwalali, zachowując w tym zakresie wyjątkową zgodność. Przeważająca część polskiego społeczeństwa utraciła większość swoich praw i musiała tym samym poczuć się zniewolona, okupowana. Są jednak w Polsce ludzie, którzy czują się od 1944 roku po prostu

wyzwoleni od sanacyjnej Polski

i chcieliby to swoje przekonanie jakoś godnie manifestować nawet dzisiaj, kiedy odzywają się głosy sprzeciwu wobec interpretacji wkroczenia Armii Czerwonej na terytorium Polski w 1945 roku jako aktu wyzwolenia. Nie słychać wprawdzie nawoływań do rewizji granic i zmiany porządku jałtańskiego do stanu sprzed roku 1939, ale publicznie formułowane bywają zarzuty o rosyjskiej okupacji Polski po 1945 roku.

Zwolennikom tezy o wyzwoleniu Polski przez czerwonoarmistów ani nie można nakazać myśleć inaczej, ani nie można zakazać manifestowania ich przekonań. Co najwyżej, można próbować ich przekonywać do jakiegoś poglądu, który odzwierciedlałby ? jak to było w II Rzeczypospolitej w przypadku idei odzyskania niepodległości ? polską rację stanu czy doktrynę państwową, np. zapisaną w preambule konstytucji. Na pewno jednak można taki pogląd zapisać w podręcznikach historii i literatury dla najmłodszych i przekazywać dzieciom i młodzieży.

Rolą historyków, polityków, pedagogów, publicystów, ludzi pozbawionych uprzedzeń i odpowiedzialnych powinno być uznanie, która z tych dwóch wersji wydarzeń jest właściwa i która będzie upowszechniana.

Niezależnie od tego, co zostanie postanowione,

podział na zniewolonych i wyzwolonych

będzie odczuwalny tak długo, jak długo władza różnych szczebli nie będzie umiała wypełnić powszechnych oczekiwań i sama coś postanowić.

Lepiej by się jednak stało, gdyby żadne polskie władze nie były organizatorami tych obchodów. Niech to robią dla siebie ci wszyscy, którzy uważają, że tak trzeba. Można im co najwyżej dopomóc, jak każdemu, kto zgłasza się z jakąś społeczną, środowiskową inicjatywą.

Czy Niemcy świętują rocznice wyzwolenia swoich miast przez Amerykanów?

Być może trzeba równocześnie czytać jak przestrogę to, co napisał Roman Kałuski w komentarzu zamieszczonym w portalu ?Wirtualna Polonia? (?Dzień zniewolenia Polski przez Związek Sowiecki?, 19.01.2005): ?17 stycznia Żydzi węgierscy obchodzili oswobodzenie ich z getta budapeszteńskiego przez wojska sowieckie. Uważają to za wyzwolenie. Innego zdania są Węgrzy, którzy wejście wojsk sowieckich do Budapesztu uważają nie za wyzwolenie, ale początek okupacji sowieckiej Węgier.

Pikantność do tego sporu wniósł biorący udział w tej uroczystości ambasador rosyjski w Budapeszcie Waliery Musatow, który miał czelność powiedzieć, że ?Upadek faszyzmu z pomocą Związku Sowieckiego był pierwszym krokiem w kierunku utworzenia ?zjednoczonej, demokratycznej i rozwijającej się Europy? (BBC News 18.1.2005).

Tak więc Rosjanie przypisują sobie jednoczenie się Europy pod egidą Brukseli!?.
19 Lutego 2008, godzina 18:28
~polako
Dobrze, że się dyskusja przenosi. Tutaj zdjęcie patronackie jest dużo lepsze, dla dyskusji, którą podjęlismy pod zdjęciem Pana burmistrza. Proponuje tutaj rozwijać wątek.
19 Lutego 2008, godzina 18:25
~polako
Dobrze, że się dyskusja przenosi. Tutaj zdjęcie patronackie jest dużo lepsze, dla dyskusji, którą podjęlismy pod zdjęciem Pana burmistrza. Proponuje tutaj rozwijać wątek.
19 Lutego 2008, godzina 18:25

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ch24.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Dodaj komentarz

Komentarze publikowane są dopiero po sprawdzeniu przez moderatora!

Zaloguj się lub dodaj komentarz jako gość

Zalogowani użytkownicy mogą otrzymywać powiadomienia o nowych komentarzach. Zaloguj się

Zaloguj się

Pozdrowienia dodaj

0 znaków

Kursy walut

Aktualne kursy w kantorze PROMES
Kupno Sprzedaż Kupno Sprzedaż
USD USD 397.00 413.00 DKKDKK 58.50 60.20
EUREUR 437.00 450.00 RUBRUB 5.00 6.00
CHFCHF 407.00 425.00 NOKNOK 39.90 41.60
GBPGBP 487.00 502.00 SEKSEK 41.00 42.70
Aktualizacja: 2020-05-28 18:48
Kursy walut dostarcza Kantor Promes.
Kursy dla transakcji powyżej 3000 PLN
Kupno Sprzedaż Kupno Sprzedaż
USD USD 400.00 413.00 DKKDKK 59.10 59.80
EUREUR 441.00 446.00 RUBRUB 5.00 6.00
CHFCHF 413.00 425.00 NOKNOK 40.50 41.20
GBPGBP 491.00 498.00 SEKSEK 41.60 42.40
Aktualizacja: 2020-05-28 18:48
Kursy walut dostarcza Kantor Promes.

Sondaże Ch24 archiwum »

Czy stosujesz się do obostrzeń związanych z koronawirusem?




Ceny paliw2020-05-19

E95 E98 ON LPG
BP 3.99 zł 4.15 zł 3.98 zł 1.54 zł
Circle K 3.94 zł - 3.93 zł 1.49 zł
Lotos Optima 3.96 zł - 3.93 zł 1.51 zł
MZK 3.88 zł 4.02 zł 3.83 zł 1.47 zł
Orlen 4.1 zł 4.4 zł 4.1 zł 1.54 zł
PKS - - - -

Drogi Użytkowniku,

przedstawiamy podstawowe informacje dotyczące przetwarzania danych osobowych podczas korzystania z naszego portalu. Zamykając ten komunikat (poprzez kliknięcie "X", przysiku "Przejdź do serwisu") zgadzasz się na opisane niżej działania.

Wykorzystanie danych

Masz pełne prawo zgłosić podmiotowi przetwarzającemu Twoje dane osobowe żądanie dostępu do tych informacji, ich poprawienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.

Zakres i cele przetwarzania Twoich danych oraz szczegółowe informacje o Twoich prawach opisane zostały w Polityce prywatności oraz Regulaminie portalu, z którymi możesz zaponać się w każdej chwili.

Pliki cookies

Stosujemy pliki cookies i inne podobne technologie w celu:

Zakres wykorzystania plików cookies możesz określić w ustawieniach Twojej przeglądarki. Nie wprowdzając zmian zgadzasz się na zapisywanie plików cookies w pamięci Twojego urządzenia.

Szczegółowe informacje nt. sposobu wykorzystania plików cookies znajdziesz w Regulaminie portalu.

Przejdź do serwisu Zamknij