Czwartek, 19 Lipca 2018 | Imieniny: Alfreny, Rufina, Wincentego | Pogoda: 19°C, 1011 hPa, wiatr 3.2 km/h    | zobacz prognozę » ch24 na komórkę
Strona głównaChojnice
Rozmiar tekstu: A A
Agata Wiśniewska

Bez internetu za to z rachunkiem....

Zmienił adres zamieszkania z gminy Chojnice na gminę Człuchów i choć operator ze swoim sygnałem tam nie sięga przez najbliższy rok jest zmuszony dalej opłacać abonament za internet. Mimo złożonego wniosku panu Mariuszowi nie udało się rozwiązać umowy z Oslinkiem. Teraz przed firmą przestrzega innych mieszkańców regionu.


Nasz Czytelnik jest klientem Oslinku od prawie 10 lat. Ostatnią umowę z firmą telekomunikacyjną podpisał w maju 2017 roku na okres dwóch lat - abonament wysokości 54 zł miesięcznie. Na umowę na czas nieokreślony się nie zdecydował ze względu na bajońską sumę z jaką takie świadczenie się wiązało. Po zmianie miejsca zamieszkania w kwietniu br. pan Mariusz zwrócił się z zapytaniem do operatora, czy dostarczy mu sygnał na nowy adres, tj. na teren gminy Człuchów. - Oddzwonili i poinformowali, że nie są w stanie. Już wtedy pani w biurze stwierdziła, że nie mogę rozwiązać umowy, że nie ma takiej opcji chyba, że znajdę kogoś kto przejmie moją umowę - opowiada nasz Czytelnik.  Pan Mariusz udał się do biura Oslink tłumacząc swoją sytuację. - Chciałem rozwiązać umowę polubownie, wiedząc że nie mam nikogo kto przejąłby moja umowę, którą wziąłem na prowadzoną przez siebie działalność. Tłumaczyłem, że nie jest to moje widzimisię tylko wyprowadzam się, zmieniam miejsce zamieszkania. Zaznaczyłem, że od tygodnia nie korzystam już z sygnału, że zapewne widzą to w systemie.

Reklama | Czytaj dalej »

Nasz Czytelnik został poinformowany, o braku możliwości rozwiązania umowy. Mimo to w biurze zostawił napisaną odręcznie prośbę o rozwiązanie umowy. Po 6 tygodniach otrzymał odpowiedź z błędem. "Państwa wypowiedzenie umowy na czas określony z dnia 23.04.2018 r. zostało przyjęte. Umowa jest skuteczna do dnia 9 maja 2020 roku" napisała Marta Olszewska prezes zarządu spółki Oslink. - Moja umowa wygasa z dniem 9 maja 2019 roku a nie 2020 - zauważa pan Mariusz.

Mieszkaniec gminy Człuchów jeszcze raz kontaktował się z biurem operatora. Przytaczał regulamin. - Według par. 11 pkt 4 i 5 regulaminu świadczenia usług  mogę nie zapłacić za jeden miesiąc, wtedy firma wyłączy mi dostęp do sygnału i za czas, gdy nie będę miał dostępu nie będę musiał płacić. Natomiast odsetki ustawowe od niezapłaconego abonamentu wyniosą raptem 4 zł na rok. Pracownica biura stwierdziła, że według tego punktu operator może wyłączyć dostęp, ale nie musi i w związku z tym obciążenie będzie rosło z miesiąca na miesiąc. W tej samej rozmowie zasugerowałem, że przecież inny punkt regulaminu mówi o tym, że gdy wstrzymają mi dostęp, i przez okres 60 dni nie uiszczę opłaty, to umowa wygaśnie. Otrzymałem odpowiedź, że tak mi się tylko wydaje. Ostatnim krokiem, który podjął pan Mariusz było wykonanie telefonu do prezes zarządu. Marta Olszewska miała odmówić spotkania z klientem jednocześnie informując go, że nie widzi możliwości rozwiązania umowy chyba, że zapłaci karę w wysokości ponad 1300 złotych.

Do końca umowy panu Mariuszowi zostało 10 miesięcy. - Sam sobie nawarzyłem tego piwa i wiem, że wypić go muszę, więc mimo nie korzystania z usług, już drugi miesiąc płacę abonament w terminie. Chciałbym jednak innych przestrzec przed tą firmą, przed ich metodami działania, pazernością. Przestrzec przed formą umowy o świadczenie usług która, moim zdaniem, odbiega od ogólnie przyjętych zasad i norm społecznych.

Prezes Oslinku odmówiła rozmowy z nami zasłaniając się RODO. - Ja nie będę rozmawiać z państwem na temat klientów w żadnej mierze, ponieważ mamy ochronę danych osobowych. Znam sprawę. To są sprawy pomiędzy nami a klientami - powiedziała Marta Olszewska.

Zauważyłeś błąd w artykule? Napisz nam o tym

Artykuł pochodzi z portalu www.chojnice24.pl

47 komentarzy

~Czarek
Hej !!!

Wiosna już w pełni i dzieciaki u mnie na podwórku grają w gała i drą mordę. Najpierw się wkurwiłem, ale potem pomyślałem, że przecież sam tak kiedyś z sebami latałem, młodość musi się wyszumieć. Nasza kariera piłkarska skończyła się bodajże w roku 2002, jak były mistrzostwa Korea-Japonia, bo była turbo awantura o to, kto z nas będzie Olisadebe. Taki mały Błażejek chcąc realizować politykę faktów dokonanych poszedł do kiosku, kupił markera permanentnego i wysmarował nim sobie całą mordę, co miało w zamyśle uczynić go najbardziej z nas wszystkich podobnym do Olisadebe właśnie, który był największym czarnoskórym piłkarzem polskim jak ktoś nie pamięta. Ta polityka zadziałała jednak gorzej niż na Zachodnim Brzegu Jordanu i matka Błażejka dostała kurwicy jak go zobaczyła i dostaliśmy srogi opierdol, że to niby my mu kazaliśmy się malować, a potem jeszcze dzwoniła na skargę do naszych starych. Wszyscy się wtedy pokłócili i rozgrywki zostały zawieszone, no a zaraz potem już poszliśmy do gimnazjum i się zaczęło dorosłe życie z paleniem szlugów za śmietnikiem i nikt już nie chciał grać w piłkę, bo to dla dzieciaków xD

Ale nie o tym chciałem, tylko o tym, że przypomniała mi się przy okazji postać pani Kwiatkoskiej, wielkiej przeciwniczki osiedlowego futbolu.

Kwiatkoska mieszkała na parterze, dwie klatki obok mnie i była na emeryturze odkąd pamiętam. Wcześniej była protokolantką czy kimś takim w sądzie - w każdym razie wykonywała jakiś taki legalistyczny zawód, ale nie takie bogactwo jak sędzia czy prawnik, tylko po prostu stukanie w maszynę. Tę zawodową praworządność trudno jej było porzucić po zakończeniu kariery, więc uwzięła się na nas, osiedlowych piłkarzy xD

Patrząc z perspektywy czasu, to nawet trochę rozumiem jej wkurwienie, bo nasza bramka mieściła się bardzo blisko jej okna, pod oknem jej sąsiada, takiego pana Buryło, co miał wyjebane na to kopanie, bo był po wylewie i tylko dwa razy w tygodniu pielęgniarka z MOPSu do niego przychodziła. Kwiatkoska natomiast gnębiła nas jak tylko się dało, a jej metody można podzielić na dwa rodzaje:

1) Metody prawno-administracyjne

Jako legalistka pani Kwiatkoska swoją krucjatę zaczęła - pomijając darcie na nas mordy z okna i skarżenie się naszym starym - od wysyłania setek pism, odwołań, ponagleń i zażaleń do każdej możliwej instytucji: administracja, rada osiedla, gmina, pomoc społeczna (że niby rodzice się nami nie zajmują więc wychowuje nas ulica xD), prezydent Warszawy i chuj tam jeszcze wie kto xD Były takie okresy, że połowę dnia spędzała na poczcie wysyłając te dziesiątki listów, co było dla niej o tyle dobre, że przynajmniej nie siedziała w domu i nie musiała słuchać jak jej piłka napierdala o ścianę xD Według relacji mojej matki Kwiatkoska chodziła oczywiście na wszystkie spotkania wspólnoty mieszkaniowej i zawsze w wolnych wnioskach zgłaszała kwestię nakurwiania piłkami o ściany na osiedlu
PAN MI MÓWI PANIE PRZEWODNICZĄCY, ŻE SIĘ TYM ZAJMIECIE, ALE PAN MI TO ZAWSZE MÓWI, A SIĘ NIE ZAJMUJECIE! ZA CO MY TO KOMORNE PŁACIMY JAK WY NIC NIE ROBICIE?

Zgłaszała nas też na policję, ale oni mieli wyjebane, bo nie kopaliśmy po ciszy nocnej, więc Kwiatkoska wymyśliła, że to kopanie jest zagrożeniem dla jej zdrowia i życia, bo możemy jej szybę stłuc i jej szkło wtedy może wpaść do oka albo nawet tchawicy, jeżeli akurat będzie miała usta otwarte xD Co ciekawe akurat o okna to się nie martwiliśmy, bo jako pierwsza w bloku miała okna PCV, czy jak to się mówiło PLASTIKI xD które niejedno jebnięcie gałą przetrwały. Nie można tego powiedzieć o oknie jej sąsiada z góry, doktora Żuczka, którego pamiętam po pierwsze dlatego, że to właśnie ja raz wyjebałem mu okno jak strzelałem Z WOLEJA i potem matka kazała mi iść samemu i oficjalnie przepraszać, co miało we mnie ukształtować odwagę cywilną. Pamiętam go też dlatego, że doktor Żuczek był z wykształcenia i zawodu ginekologiem-położnikiem, przez co chcąc nie chcąc stał się lata później zaopatrzeniowcem całej osiedlowej ekipy w tzw. antykoncepcję awaryjną xD (jak jeszcze była - i zaraz znowu będzie - na receptę xD). Przekomarzał się z nami zawsze po sąsiedzku

CO? ZNOWU?! WY SKURWYSYNY JEBANE! KTO TO WIDZIAŁ, CHŁOP 20 LAT I KONDONA ZAŁOŻYĆ NIE UMIE!

Ale koniec końców i tak zawsze dawał receptę :3
Jednak wracając do Kwiatkoskiej...

2) Metody oblężniczo-partyzanckie

Gdy setki pism wysłanych do wszystkich możliwych instytucji nie ukróciły naszej miłości do sportu, Kwiatkoska postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i przystąpiła do ataku oraz obrony.
Jej redutą stało się oczywiście jej okno, z którego prowadziła z nami walkę niczym kurwa Sowiński w okopach Woli z Moskalem xD Przysięgam, jakby urodziła się kilkaset lat wcześniej to zostałaby dowódcą obrony jebanego Zbaraża. Rzucanie ziemniakami (surowymi i ugotowanymi), wystrzeliwanie jajek za pomocą drewnianej łyżki kuchennej, oblewanie wodą, sikanie olejem z butelki - to tylko niektóre techniki anty-oblężnicze przez nią stosowane. Wszyscy zaczęli wtedy strzelać więcej goli, bo bramkarz zawsze musiał patrzeć to na boisko, to na okno Kwiatkoskiej, czy coś w jego kierunku nie leci xDDD Mieliśmy potem coś w rodzaju PTSD i jak u nas w gimbazie zamontowali okna plastikowe (które wydawały przy otwarciu charakterystyczny dźwięk, jak okna Kwiatkoskiej) i jak ktoś chciał przewietrzyć w klasie, to połowa chłopaków rozglądała się nerwowo xD

Kwiatkoska nie zamierzała jednak chować się w swoim szańcu i niczym pana Wołodyjowski wymykający się z oblężonej Jasnej Góry, chowała się czasami za śmietnikiem, po czym ruszała na obserwujących jej okno futbolistów wywijając w powietrzu torebką - wtedy to nie refleks, ale szybkie nogi i spierdalanie do swoich klatek były dla nas jedynym ratunkiem xD

Pewnego dnia na podwórko przyszło dwóch typów z tablicą i oświadczyli, że modły i petycje Kwiatkoskiej zostały wysłuchane , po czym na mocy decyzji rady osiedla przykręcili do ściany tablicę ZAKAZ KOPANIA PIŁKĄ O ŚCIANĘ POD KARĄ ADMINISTRACYJNĄ. Kwiatkoska oczywiście była zachwycona, że sprawiedliwości stało sięzadość. Natomiast jak się okazało spełniając swoje marzenie utraciła ona sens istnienia i tydzień później położyła się na wersalce i umarła i ją dopiero po dwóch tygodniach znaleźli jak zaczęło śmierdzieć, bo wszyscy myśleli, że nie wychodzi bo już nie ma po co.

My zaczęliśmy znowu grać w gałę, bo nie było komu egzekwować decyzji administracji, ale jak już więcej osób w bloku miało okna PCV to czy to ze wspomnianego PTSD, czy szacunku dla ś.p. Kwiatkoskiej, jak ktoś otwierał okno to z przerażenia stawaliśmy na baczność.
18 Lipca 2018, godzina 21:02
Oceniono 5 razy 3
~Sebastian z Lichnów
no ja bym trochę płakał bo mam net z oslinku i na razie to od pół roku działa najlepiej z konkurencji ....
18 Lipca 2018, godzina 18:07
Oceniono 6 razy 2
~Waldemar
Dużo już pisano na temat Osłonka i na forum i w gazetach więc lepiej dmuchać na zimne i omijać i Oslink i panią prezes Olszewską i nikt nie będzie płakał jak zniknie tą firma z rynku chojnickiego.
18 Lipca 2018, godzina 16:11
Oceniono 4 razy 0
~Obiektywny
widać widać xd xd xd
16 Lipca 2018, godzina 21:15
Oceniono 11 razy 9
~"Obiektywny" - widać, że także jak Ada29 pracujesz dla Oslinku!

Usiłujesz wychwalać oszukiwanie i okradanie klienta przez Oslink jako przykład obsługi klienta?
I klient ma być z tego zadowolony, że jest poniżany, oszukiwany, i okradany przez nieuczciwą firmę?

16 Lipca 2018, godzina 20:06
Oceniono 17 razy -3
~Czy okradziony i oszukany klient Oslinku może być zadowolony?

Oslink wbrew kontraktowi nie dostarcza swojemu klientowi usługi a jednocześnie domaga się zapłaty tak jakby usługa była wykonana i dostarczona!

Czy okradziony i oszukany klient Oslinku opisany w tym artykule to przykład zadowolonego klienta Oslinku? Czy to z powodu nadmiaru zadowolenia ten klient żali się na bezpodstawne finansowe żądania Oslinku pomimo niedostarczenia określonej w kontrakcie usługi zapewnienia połączenia do internetu w zamian za pobieraną od klienta opłatę?

Jeżeli tak to chyba definicja zadowolonego klienta w Oslinku daleko odbiega od generalnie uznawanych etycznych standardów!

16 Lipca 2018, godzina 20:00
Oceniono 17 razy -1
~Obiektywny
oj widać po tych wpisach jak konkurencje boli że klienci oslinku są zadowoleni xdxdxd
16 Lipca 2018, godzina 19:37
Oceniono 18 razy 2
~Ada29 - pracujesz dla Oslinku? Na pełen etat czy doraźnie?

Napisz jeszcze bajkę o tym jak uczciwie, nie oszukując, i ze szacunkiem Oslink traktuje swoich klientów!

16 Lipca 2018, godzina 19:30
Oceniono 17 razy -1
~Ada29
ja mam oslink i jestem zadowolona

sonsiad ma mikronet i mu nie zbyt działa
16 Lipca 2018, godzina 19:01
Oceniono 18 razy 0
~Zgadza się - Oslink to złodziejska firma!

Biznesowym modelem Oslinku jest wprowadzanie klientów w błąd, że potrafią dostarczyć usługę połączenia z internetem!

Klient podpisując kontrakt zobowiązuje się do korzystania z usług Oslinku na połączenie do internetu lecz podpisanie kontraktu nie jest żadnym prawnym zobowiązaniem się klienta do pobytu w Chojnicach pod tym samym adresem.

A jeżeli Oslink nie potrafi zapewnić dostarczenia usługi swojemu klientowi pod nowym adresem to powinni zwrócić pieniądze, zapłacić odszkodowanie za niedotrzymanie kontraktu, i grzecznie przeprosić klienta!


16 Lipca 2018, godzina 18:41
Oceniono 18 razy 0
~Oslink to złodziejska firma okradająca klienta w biały dzień!



Jeżeli klient kupił usługę dostępu do internetu to Oslink jest zobowiązany dopełnić kontraktu i zapewnić połączanie internetowe swojemu klientowi!

Jeżeli Oslink nie potrafi dopełnić swojego kontraktu i swojego własnego zobowiązania aby dostarczyć klientowi połączenie do internetu to powinni oddać pieniądze klientowi za niedostarczona usługę i grzecznie przeprosić za złamanie kontraktu.

Niestety modelem biznesowym Oslinku jest przede wszystkim oszukiwanie klientów i okradanie ich pod pretekstem dostarczenie usługi, której nie potrafią dostarczyć. Klient podpisując kontrakt oczekuje od Oslinku dostarczenia usługi przez określony w kontrakcie okres czasu niezależnie od adresu pod którym mieszka klient Oslinku! Brak dostarczenia usługi jest oczywistym złamaniem warunków kontraktu przez Oslink!

Jeżeli Oslink nie dostarcza obiecanej w kontrakcie usługi i domaga się opłaty za niedostarczone usługi to jest to zwykle złodziejstwo i okradanie klienta oszukanego obietnica udzielenia usługi!

16 Lipca 2018, godzina 18:38
Oceniono 14 razy 4
~Czarek
Hej!!

Okropna niesprawiedliwość mnie dzisiaj spotkała. Byłem w supermarkecie kupić sobie coś na kolację. 10 minut do zamknięcia, więc tylko jedna kasa czynna. Już tylko jeden facet przede mną, więc zaraz pik-pik-pik-pik i do domu jeść. Nagle wpada wyraźnie rozgorączkowany typ i podchodzi prosto do kasy od przodu sklepu (czyli tam, gdzie się normalnie od kasy odchodzi) i wyskakuje do kasjera

>PAMIĘTA MNIE PAN?
>NIE
>PAN SIĘ PRZYJRZY
>NIE
>DOBRZE SIĘ PAN PRZYJRZY! JA TU DZISIAJ BYŁEM, TAK PO 13:00, FLACZKI KUPOWAŁEM
>TU SIĘ MILIONY POLAKÓW CODZIENNIE PRZEZ TĘ KASĘ PRZEWIJAJĄ. JAK JA MAM WSZYSTKICH PAMIĘTAĆ?
>NIE UDAWAJ PAN TERAZ GŁUPIEGO TYLKO PATRZ

I wyciąga z reklamówki słoik z flakami, tak do połowy zjedzony.

>NO I PO CO MI TO?
>NO POWĄCHA PAN! ZEPSUTE!

Otwiera ten słoik, zajebało trupem na pół sklepu, ale nie wiem, czy to kwestia upływu terminu przydatności do spożycia, czy te flaczki tak pachną fabrycznie.

>JAK TAKIE ZEPSUTE, TO PO COŚ PAN POŁOWĘ ZEŻARŁ?
>NIC NIE ZJADŁEM, MI JESZCZE ŻYCIE MIŁE! W GARNKU MAM, BO PRZELAŁEM ŻEBY PODGRZAĆ I WTEDY POCZUŁEM
>A SKĄD JA MAM WIEDZIEĆ, ŻE PAN NIE ZJADŁEŚ, A TERAZ REKLAMUJESZ?
>SPOKOJNIE SPOKOJNIE, ŻONA JUŻ TU ZA MNĄ IDZIE, TYLKO POWOLI, BO GORĄCE, ŻEBY SIĘ NIE OBLAĆ

Myślę sobie, nie no kurwa, aż czegoś takiego to chyba nie będzie xD

Po chwili się okazało, że jednak będzie, bo do sklepu włazi kobieta trzymająca przez ściereczkę kuchenną garnek z flakami – rzeczywiście gorącymi, bo aż para leciała. Podchodzi do tej naszej kasy, kładzie garnek, wyciąga z niego taką drewnianą łyżkę i ją podsuwa kasjerowi pod nos.

>NO SAM PAN SPRÓBUJ I POWIEDZ: ZEPSUTE CZY NIE?

Teraz już tym flaczkami zaczęło klepać w całym sklepie tak, aż facet co przede mną stał, a miał pulpety tej samej firmy, to je wziął i dyskretnie odłożył na tę półeczkę, gdzie są gumy do żucia, kondony i baterie alkaliczne w rozmiarach małe paluszki i duże paluszki.

Kasjer mówi, że on nie jest jakimś degustatorem jak Gessler, tylko trzeba normalnie datę ważności sprawdzić umieszczoną na opakowaniu. Chciał temu typowi zabrać słoik żeby zobaczyć, ale on chyba nie zczaił, bo go zapomniał puścić i w efekcie jeden ciągnął w jedną, a drugi w drugą i słoik się wyślizgnął i potłukł.

Właściciel flaczków się rozjuszył i krzyczy, że to jest zacieranie dowodów zbrodni, kryminał po prostu, i teraz on się będzie sądził i prywatnie z nim o zniszczenie połowy słoika flaków i cywilnie ze sklepem o oszustwo na przeterminowanym produkcie. No jednym słowem, żeby mu dwa razy płacili.
Wtedy się niespodziewanie włącza ten klient co stał przede mną i odłożył pulpety, i mówi do kasjera, żeby się nie dał zaszczuć, że on jest z rodziny prawniczej, bo ma wujka komornika i się zna na prawie, i ogólnie już od starożytnego Rzymu jest taki przepis, że nie można karać dwa razy za to samo. A Polska jest demokratycznym państwem prawa i chuj.

Gość od flaczków już był wkurwiony i widocznie coś źle zrozumiał, bo mówi do tego kuzyna komornika, że jak ty się bydlaku to mojej żony odzywasz? A ten mówi, że dobrze słyszał, że chuj. No to flaczkarz już do niego leci z łapami, już ma być awantura, a tu nagle kasjer wstaje, ściąga czapkę, mówi, że on to pierdoli, że on już dłużej w tej robocie nie może, że on odchodzi. Jebnął czapkę we flaki na podłodze aż plasnęło, popłakał się i wychodzi ze sklepu.

Żona – ta, co garnek przyniosła – mówi do tego swojego męża

WIDZISZ MARIAN CO ZNOWU NAROBIŁEŚ? LEĆ SIĘ Z PANEM PRZEPROŚ!

I widać było, że się wszystkim zamieszanym zrobiło głupio, nerwy opadły momentalnie, a Marian poszedł za sprzedawcą i mu mówi, że w gruncie rzeczy to się nic nie stało, to tylko jakieś tam głupie flaki za 10 złotych i jakoś się na pewno dogadają. Sprzedawca otarły łzy i pyta TAK?

To Marian mu mówi, że tak, że jasne. To się jeszcze włączył ten gość z rodziny prawniczej i powiedział, że on służy pomocą jako mediator i w tradycji prawnej istnieje coś takiego jak sądy pokoju, a żona Mariana mówi, że to jest bardzo piękne i wzruszające określenie i jeżeli mają w sklepie jakiś czajnik to może ona by herbaty zaparzyła i by sobie wszyscy na spokojnie porozmawiali, a mogliby i flaków zjeść, bo w gruncie rzeczy to nie są takie złe. No i poszli wszyscy z tym garnkiem na zaplecze do pokoju socjalnego, pełniącego chwilowo funkcję pokoju sądowego, a właściwie sądu pokoju.

Ja czekam jak głupi przy tej kasie, że może się jakoś szybko pogodzą, albo jakiś sprzedawca przyjdzie na zamianę, bo inaczej to mi do jedzenia pozostają tylko czipsy ze sklepu monopolowego 24h. Niestety zamiast kasjera przyszedł gdzieś z tyłu sklepu ochroniarz. Popatrzył na mnie, na te rozjebane po całej podłodze flaczki i powiedział, że po pierwsze to od 5 minut już jest zamknięte, a po drugie, to kto niby moim zdaniem będzie po mnie ten burdel sprzątał.
16 Lipca 2018, godzina 18:11
Oceniono 10 razy 6
~Marzenka
to znaczy podobno bo ja tam nic nie wiem tylko słyszałam
16 Lipca 2018, godzina 17:47
Oceniono 8 razy 4
~Marzenka
To ten rudy co tam pracował coś kręcił, potem go różni ludzie szukali.
16 Lipca 2018, godzina 17:40
Oceniono 9 razy 5
~Gdy klient Oslinku zmarł to od jego rodziny domagali się opłat za internet!
Grozili, że na nieboszczyka i jego rodzinę naślą komorników - a każdy w Polsce dobrze wie, że polscy komornicy to chronieni prawem złodzieje!

Podobno w przeszłości w przypadku śmierci klienta Oslink fałszował kontrakt wpisując dłuższe okresy czasu i szantażował rodzinę zmarłego domagając się zapłaty za sfałszowany kontrakt! Nie dziwie się, że usiłują ukryć takie informacje przed naiwnym chojnickim społeczeństwem!

16 Lipca 2018, godzina 17:16
Oceniono 12 razy 8

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Ch24.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Dodaj komentarz

Zaloguj się lub dodaj komentarz jako gość

Zalogowani użytkownicy mogą otrzymywać powiadomienia o nowych komentarzach. Zaloguj się

Zaloguj się

Pozdrowienia dodaj

0 znaków

Kursy walut

Aktualne kursy w kantorze PROMES
Kupno Sprzedaż Kupno Sprzedaż
USD USD 366.00 376.00 DKKDKK 57.00 58.50
EUREUR 427.00 436.00 RUBRUB 5.60 6.60
CHFCHF 367.00 382.00 NOKNOK 44.70 46.20
GBPGBP 486.00 497.00 SEKSEK 40.80 42.30
Aktualizacja: 2018-07-18 18:48
Kursy walut dostarcza Kantor Promes.
Kursy dla transakcji powyżej 3000 PLN
Kupno Sprzedaż Kupno Sprzedaż
USD USD 366.00 370.00 DKKDKK 57.30 58.00
EUREUR 428.00 432.00 RUBRUB 5.70 6.50
CHFCHF 365.00 372.00 NOKNOK 44.80 45.50
GBPGBP 483.00 488.00 SEKSEK 41.20 42.00
Aktualizacja: 2018-07-18 18:48
Kursy walut dostarcza Kantor Promes.

Sondaże Ch24 archiwum »

Czy popierasz protesty w obronie niezawisłości Sądu Najwyższego?




Ceny paliw2018-07-18

E95 E98 ON LPG
BP 5.17 zł 5.53 zł 4.99 zł 2.36 zł
Circle K 5.15 zł 5.45 zł 4.97 zł 2.33 zł
Lotos Optima 5.15 zł - 5.13 zł 2.33 zł
MZK 5.13 zł 5.28 zł 4.96 zł 2.34 zł
Orlen 5.17 zł 5.42 zł 4.59 zł 2.33 zł
PKS - - - -