Obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych
1 marca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych – święto poświęcone bohaterom antykomunistycznego i niepodległościowego podziemia, którzy po II wojnie światowej nie złożyli broni i dalej walczyli o wolną Polskę.
Obchody Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” odbędą się 1 marca (sobota) o godz. 10:30 na Cmentarzu Komunalnym przy ul. Kościerskiej (obok kolumbarium). Pod pamiątkową tablicą złożone zostaną kwiaty oraz zapalone zostaną znicze – w dowód wdzięczności i pamięci o tych, którzy nie zawahali się oddać życia za Ojczyznę.
Reklama | Czytaj dalej »

W czasach rządów komunistycznych zostali oni wyklęci, ale my dzisiaj mówimy o nich jako o Niezłomnych, jako o tych, którzy postawili na szali swoje młode życie, walcząc o to, co często nie było im dane – a czym my dzisiaj możemy się cieszyć – o wolną, niepodległą i demokratyczną Polskę.
Przywracając pamięć o Żołnierzach Niezłomnych, spłacamy nasz dług wobec nich i dajemy świadectwo prawdy historycznej. To dzięki nim możemy dziś żyć w suwerennej Ojczyźnie.
Święto to zostało ustanowione z inicjatywy Prezydenta RP śp. Lecha Kaczyńskiego oraz śp. prof. Janusza Kurtyki, prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, którzy podjęli trud przywrócenia tym bohaterom należnego miejsca w historii Polski.
W imieniu Posła Aleksandra Mrówczyńskiego, radnych powiatowych i miejskich Prawa i Sprawiedliwości oraz wszystkich, dla których historia i honor mają znaczenie, zapraszamy do wspólnego oddania hołdu Żołnierzom Wyklętym - bohaterów niezłomnych, walczących o wolną i suwerenną Polskę. Niech nasza obecność będzie świadectwem tego, że ich poświęcenie nie poszło na marne! Dołączcie do nas!
Podobne tematy:
Najnowsze:
REKLAMA:
- Komentarze Chojnice24 (8)
- Komentarze Facebook ()
8 komentarzy
Jego długoletnie rządy w Chojnicach, silne poparcie różnych partii politycznych (od SLD po PO) oraz zaangażowanie w inicjatywy społeczne mogą sugerować pragmatyzm polityczny, ale także potencjalne powiązania z różnymi grupami interesów.
Kluczowe pytanie brzmi: czy jego działania jako burmistrza miały charakter prorosyjski? Jeśli angażuje się w gloryfikację żołnierzy Armii Czerwonej lub promuje narracje zgodne z polityką Kremla, można to uznać za element wpływu rosyjskiego. Jeśli natomiast jego decyzje wynikają wyłącznie z lokalnych uwarunkowań i brakuje jednoznacznych powiązań z Rosją, zarzuty o rusyfikację mogą być nieuzasadnione.
Warto przeanalizować konkretne decyzje burmistrza w zakresie polityki historycznej i zagranicznych kontaktów miasta, aby jednoznacznie określić jego intencje.
Potencjalne argumenty na TAK:
Kontynuacja gloryfikacji żołnierzy radzieckich – mimo negatywnej oceny roli Armii Czerwonej w Polsce, upamiętnianie jej żołnierzy może być postrzegane jako wpisywanie się w rosyjską narrację historyczną.
Brak jednoznacznego odcięcia się od sowieckiej spuścizny – w sytuacji wojny na Ukrainie i rosnących napięć z Rosją podtrzymywanie sowieckich tradycji może być uznane za sprzyjanie rosyjskiej propagandzie.
Możliwe powiązania polityczne – jeśli burmistrz i jego radni utrzymują kontakty z osobami lub organizacjami prorosyjskimi, mogłoby to sugerować wpływy ze strony Rosji.
Potencjalne argumenty na NIE:
Lokalny kontekst historyczny – burmistrz może uzasadniać swoje działania tradycją i dbałością o historię regionu, bez intencji prorosyjskich.
Brak jawnych powiązań z Rosją – jeśli nie ma dowodów na polityczne czy finansowe powiązania z rosyjskimi podmiotami, trudno jednoznacznie mówić o agenturze wpływu.
Decyzje wynikające z lokalnej polityki – pewne działania mogą być efektem wewnętrznych układów i kalkulacji politycznych, a nie świadomej prorosyjskiej strategii.
Podsumowując, jeśli burmistrz i jego radni świadomie forsują prorosyjskie narracje i utrzymują kontakty z rosyjskimi ośrodkami wpływu, można mówić o działaniach wpisujących się w agenturę wpływu. Jeśli jednak kierują się lokalną tradycją i nie wykazują prorosyjskich powiązań, zarzut rusyfikacji może być przesadzony. Warto przyjrzeć się ich dalszym decyzjom i ewentualnym kontaktom.
Krytycy tej tradycji podkreślają, że Armia Czerwona nie była wyzwolicielem, lecz narzędziem sowieckiej okupacji Polski. Wskazują, że kontynuowanie takich obchodów może wpisywać się w narrację prorosyjską i być elementem wpływów wschodnich. W poprzednich latach protestowano przeciwko tej formie upamiętnienia, uznając ją za kontrowersyjną w kontekście polityki historycznej i obecnych relacji z Rosją.
W czasie Konferencji Jałtańskiej Prezydent Roosevelt, premier Churchill, i Stalin podzielili Europe na swoje strefy wpływów. To właśnie w czasie spotkania w Jałcie prezydent USA i premier WB oddali Polskie w ręce Stalina i żadne bunty i bandyckie mordy i napady tzw. 'wyklętych' nie miały szans na zmianę porozumienia Jałtańskiego!
Nawet według informacji IPN-u tzw. 'Łupaszka' dokonał już po wojnie mordów na Polakach narodowości białoruskiej, litewskiej, żydowskiej, tatarskiej jak i na samych Polakach. Mordowanie bezbronnych ludzi to zbrodnia wojenna! Wszyscy jego żołnierze czynnie uczestniczyli w pogromach ludności cywilnej i także popełnili zbrodnie wojenne. Niektórzy tzw. 'wykleci' współpracowali nawet z wojskami hitlerowskimi, by dokonać mordów na Polakach narodowości żydowskiej!
Niektórzy członkowie tajnych polskich sil zbrojnych pod niemiecką okupacją, tacy jak Pilecki czy Inka, zostali zmieszani ze zbrodniarzami wojennymi, chociaż byli porządnymi ludźmi.
Jeżeli my w Polsce celebrujemy pamięć polskich zbrodniarzy wojennych, to nie powinniśmy mieć pretensji do Ukraińców, że celebrują swoich zbrodniarzy wojennych ze szeregów UPA i Banderę jako bohatera narodowego!
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Dodaj komentarz
Komentarze publikowane są dopiero po sprawdzeniu przez moderatora!