Wypadek na sankach. Dziecko wpadło na drzewo. Trafiło do szpitala
Do nieszczęśliwego wypadku doszło we wtorek (6.01.), po godz. 13, w Parku Tysiąclecia w Chojnicach. Zjeżdżające na sankach dziecko uderzyło w drzewo. - Do karetki transportowano je na...sankach! - dziwi się obserwujący całą sytuację Czytelnik. - Dlaczego nie na noszach?

Nasz rozmówca przebywał we wtorek (6.01.) w chojnickim Parku Tysiąclecia. Był świadkiem wypadku, jakiemu uległ chłopiec.
- Widziałem, co się tam wydarzyło - mówi Czytelnik. - Mały chłopiec zjechał na sankach z najwyższej górki na "plantach". Zatrzymał się na drzewie, uderzając w nie głową.
Reklama | Czytaj dalej »
Do poszkodowanego chłopca wezwano karetkę pogotowia.
- Można było podejrzewać, że dziecko może mieć uraz głowy, kręgosłupa, a ratownicy przyszli na miejsce zdarzenia bez noszy - nasz Czytelnik nie kryje zaskoczenia przebiegiem akcji. - Było dużo świadków, zbiegli się ludzie i to właśnie oni zaproponowali, aby dziecko do karetki przetransportować na sankach. Czy w sam raz ta karetka nie była wyposażona w nosze?
Zastępca dyrektora ds. medycznych w chojnickim Szpitalu Specjalistycznym informuje, że ratownicy nie musieli zabierać noszy z karetki na miejsce wypadku.
- W mojej ocenie ratownicy medyczni nie zrobili nic złego. Nie ma żadnych wytycznych, że muszą wyskakiwać z noszami - mówi Piotr Wroński, zastępca dyrektora ds. medycznych w Szpitalu Specjalistycznym w Chojnicach. - W wielu sytuacjach ratownicy muszą improwizować. Nosze na kółkach trudniej poruszałyby się po śniegu niż sanki. Dziecko, po wstępnej ocenie ratowników, zostało przetransportowane do karetki - na sankach - w asyście ratowników i policjantów. Następnie, w karetce, zostało zaopatrzone i przetransportowane do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Chojnicach.
Dyrektor ds. medycznych dodaje, że żadna z osób znajdujących się w okolicy zdarzenia nie umiała określić czy dziecko straciło przytomność.
- W wywiadzie uzyskaliśmy informację, że nie - dodaje Piotr Wroński. - Dziecko nie miało poważnych obrażeń głowy, ani kręgosłupa ani żadnych złamań. Zostało jednak, zgodnie z procedurami, przetransportowane do szpitala w Bydgoszczy celem obserwacji.
W parku pojawili się również chojniccy policjanci.
- Dziecko zjechało ze ślizgu i uderzyło w drzewo - potwierdza st.asp. Magdalena Zblewska, oficer prasowy KPP w Chojnicach. - Kiedy na miejsce dotarł patrol, mama siedmiolatka była na miejscu. Chłopiec był przytomny, komunikatywny, skarżył się na ból pleców. Trafił na obserwację do szpitala.
Policjantka dodaje, że z jej informacji wynika, że chłopiec opuścił już szpital.
Podobne tematy:
Najnowsze:
REKLAMA:
- Komentarze Chojnice24 (16)
- Komentarze Facebook (...)

USD
DKK
EUR
TRY
CHF
NOK
GBP
SEK



Związki i pracodawcy domagają się...
Hołownia: 6 sierpnia odbiorę od...
Nowy sondaż prezydencki
16 komentarzy
Bezpieczeństwa najlepiej wszystkie drzewa w parku wyciąć,drzewa przy drogach również bo też można w nie wjechać ????
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Dodaj komentarz
Komentarze publikowane są dopiero po sprawdzeniu przez moderatora!