Radny Kaczmarek: z zakupem sprzętu dla Ukraińców zostaliśmy wprowadzeni w błąd
Miasto Chojnice przekazało do Korsunia Szewczenkowskiego zestaw do magazynowania energii o wartości prawie 60 tys. zł! - Burmistrz okłamał radnych i mieszkańców, bo mówił o planie przekazania agregatu prądotwórczego, a nie urządzenia do magazynowania energii, którego my sami jako miasto nie mamy - mówi Kamil Kaczmarek, radny Rady Miejskiej w Chojnicach.

Przypomnijmy, na początku grudnia 2025 roku burmistrz Arseniusz Finster podczas konferencji prasowej zapowiedział, że z Korsunia Szewczenkowskiego zwrócili się do niego z prośbą o zakup agregatu prądotwórczego na wyposażenie jednego z przedszkoli. Zapowiedział, że choć nie ma decyzji radnych, to jeszcze tego samego dnia zadeklaruje chęć udzielenia takiej pomocy Ukraińcom. Podkreślano, że wprawdzie Korsuń nie jest zlokalizowany przy linii frontu, ale Ukraina regularnie atakowana jest przez Rosję m.in. z dronów, są częste przerwy w dostawach prądu i taki sprzęt się przyda.
Reklama | Czytaj dalej »
Kilka dni później, 15 grudnia, na sesji Rady Miejskiej w Chojnicach, pojawił się punkt w tej sprawie, który został poddany głosowaniu radnych. Większością głosów zdecydowali o wsparciu Korsunia. Wszystko poszło wyjątkowo szybko. Już 19 grudnia została podpisana umowa przekazania sprzętu między przedstawicielami miast Chojnice i Korsuń.
W skład zestawu, który otrzymali z Chojnic Ukraińcy weszły: inwerter Deye SUN-30K SG01HP3 EU – 1 szt., akumulator Deye BOS-G 5,12 kWh – 8 szt., moduł Deye BMS – 1 szt., szafy Deye Rack 13-Mod – 1 szt.
Wśród radnych i mieszkańców są ci, którzy rozróżniają agregaty prądotwórcze od zestaw do magazynowania energii i ich przeznaczenie. Dziwią się zatem, skąd zmiana decyzji co do rodzaju darowizny dla Ukraińców, kto zdecydował o zmianie przedmiotu darowizny?
- Są zdecydowane różnice w przeznaczeniu urządzeń, które wskazują na to, że na wypadek nagłego braku dostaw energii elektrycznej sprowadza się raczej agregat prądotwórczy - mówi Czytelnik. - Magazyn energii oznacza magazynowanie energii, odsyłanie do sieci, zarabianie na nadprodukcji energii. Miasto Chojnice miało wspomóc Korsuń - teren nie ogarnięty działaniami wojennymi w biznesie polegającym na oszczędnościach z energii czy Chojnice miały przekazać urządzenie, które wyprodukuje prąd, gdy ten będzie potrzebny? Bo to zakrawa na groteskę!
Jakie są różnice między urządzeniem tym, które miało być zgodnie z zapowiedziami kupione dla Korsunia, a tym, które kupiono?
Magazyn energii:
- przechowuje energię na później
- wspiera OZE w stabilizacji sieci
- możliwość ładowania w niskotaryfowych godzinach
Agregat prądotwórczy:
- dostarcza energię w trybie awaryjnym
- może pracować jako dodatkowe źródło energii
- pracuje w zależności od zapotrzebowania
Radny Kamil Kaczmarek zastanawia się, dlaczego Miasto Chojnice przekazało sprzęt do Korusnia jako darowiznę, a nie dało go na wypożyczenie?
- Radnym mówiono o agregatach. Mieszkańcom - o dzieciach odsyłanych do domów z zimnego przedszkola - mówi Kamil Kaczmarek. - To nie była prawda. Potwierdziłem w rozmowie z Merem Korsunia Szewczenkowskiego - Vitalijem Miszczukiem, że radni zostali wprowadzeni w błąd, opinia publiczna została zmanipulowana, a fałszywa narracja jest podtrzymywana przez niektóre media - bez sprostowań, bez wstydu, bez odpowiedzialności. Autopoprawką wrzucono do budżetu miasta 100 tys. zł "pilnej pomocy" dla Korsunia, a wszystko w czasie, gdy zadłużenie miasta bije rekordy, inwestycje są ograniczane, a mieszkańcom mówi się, że "nie ma pieniędzy".
Dociekamy zatem w chojnickim magistracie, które instytucje podległe Miastu Chojnice, w tym szkoły, mają na wyposażeniu taki sprzęt, jak przekazany do Korusnia? Jednak odpowiedzi na to pytanie nie uzyskujemy.
Kiedy złożono zamówienie? W jakim trybie został wybrany dostawca sprzętu i ile kosztowało urządzenie? Czy pozostała kwota zostanie wykorzystana? Jak długą pracę przedszkola zapewnia magazyn energii o pojemności około 41kWh?
Burmistrz odpowiada, że zakupu dokonano przez wybranie najtańszej oferty z trzech chojnickich firm handlujących tym sprzętem.
- Zamówienie, ze względu na wartość, nie było objęte regulacją Prawo zamówień publicznych - informuje Arseniusz Finster. - Zamówienie złożono 16 grudnia. Koszt zakupu to 57 379,50 zł. Pozostała kwota pozostaje w budżecie miasta. Sprzęt ma być podłączony do sieci - inwerter hybrydowy umożliwia magazynowanie energii elektrycznej z sieci do akumulatorów i korzystanie z energii zmagazynowanej w czasie braku zasilania sieciowego. Przekazane sprzęt do magazynowania energii pozwoli na kilka godzin zasilania przedszkola w czasie braku zasilania sieciowego - zależy od poziomu zużycia energii potrzebnej do utrzymania ciepła w budynkach, czy będą w tym czasie przygotowywane posiłki, itd.
Burmistrz twierdzi, że od początku chodziło o zakup nie agregatu prądotwórczego, a zestawu do magazynowania energii.
- Nazwa agregat prądotwórczy oznacza skrót myślowy sekretarza Rady Miejskiej Korsunia Szewczenkowskiego - dodaje Arseniusz Finster. - Zastosowanie sprzętu przekazanego do Kursunia będzie służyło do zasilania w energię elektryczną przedszkola w czasie braku dostaw energii z sieci - analogicznie jak to ma miejsce, gdy korzystamy z agregatów prądotwórczych. Takie rozwiązania, czyli korzystanie z zestawów urządzeń do magazynowania energii, jest stosowane powszechnie w Ukrainie, ponieważ zastosowanie agregatów prądotwórczych wymaga zużycia dużych ilości paliwa, którego również brakuje i jest ono drogie.
Radny Kamil Kaczmarek podkreśla, że okłamywany był przez burmistrza Chojnic, a nie przez ukraińskich samorządowców z Korsunia.
- Cały czas, wielokrotnie, na konferencji, na sesji, to burmistrz powtarzał narrację o agregatach prądotwórczych, więc jaka tu pomyłka sekretarza ukraińskiego urzędu? - mówi nieprzekonany tłumaczeniami burmistrza radny opozycji. - Agregaty prądotwórcze i nam by się przydały, są potrzebne w czasach kryzysowych, w warunkach polowych są konieczne do tego, by wygenerować prąd. Natomiast to, co dostali od Miasta Chojnice w prezencie Ukraińcy to magazyny energii - taki, jakie są wykorzystywane w systemach fotowoltaicznych. Miasto na zasadzie "zastaw się a postaw się" kupiło sprzęt, którego samo nie posiada. Burmistrz mówił, że przedszkole w Korsuniu zamyka się, gdy są przerwy w dostawie energii, a to też nieprawda. U nich to codzienność, planowo co dzień są odłączani od energii i to nie zaburza funkcjonowania przedszkola ani konieczności oddelegowania z niego dzieci.
Radny uważa, że za miejskie pieniądze - jeśli już to powinno zostać zakupione to, na co radni wyrazili zgodę, czyli agregat prądotwórczy. Poza tym, jego zdaniem sprzęt powinien trafić do wschodnich sąsiadów na wypożyczenie, a nie być prezentem.
- Powinien wrócić do nas po ustaniu konfliktu - uważa Kamil Kaczmarek. - My też potrzebujemy agregatów, by organizować miejskie pikniki, koncerty i przygotować obronę cywilną przed możliwymi zagrożeniami, bo wojna jest też u naszych granic. Burmistrz chyba wstydzi się tego, że kupiliśmy system, którego sami nie mamy.
Sprawa budzi emocje, ponieważ zakupiony za pieniądze z budżetu Miasta Chojnice zestaw różni się od tego, który był zapowiadany i omawiany.
Podobne tematy:
Najnowsze:
REKLAMA:
- Komentarze Chojnice24 (7)
- Komentarze Facebook (...)

USD
DKK
EUR
TRY
CHF
NOK
GBP
SEK



Związki i pracodawcy domagają się...
Hołownia: 6 sierpnia odbiorę od...
Nowy sondaż prezydencki
7 komentarzy
„SAMORZĄD ALTERNATYWNEJ RZECZYWISTOŚCI”
Wiecie, czym się różni agregat od nie-agregatu?
Agregat produkuje prąd.
Nie-agregat produkuje… konferencje prasowe.
????
W pewnym mieście rada głosuje: – Kupujemy agregat!
A burmistrz mówi: – Świetnie. Kupimy coś droższego, czego nie mamy i czego nie użyjemy.
Bo po co mieć sprzęt,
skoro można mieć opowieść o sprzęcie?
Sprzęt przyjechał.
Nikt go nie widział.
Bo od razu wyjechał.
To jest nowy model zarządzania mieniem:
kup → oddaj → powiedz, że pomagasz → zapomnij
Radni pytają: – Ale to nie było w uchwale.
Urzędnik odpowiada: – Było.
Tylko między wierszami.
Takimi… niewidzialnymi.
Najlepsze jest przedszkole.
– Przedszkole się zamyka bez prądu! – mówią.
Sprawdzamy: – Nie zamyka się.
– Od lat mają przerwy.
– Dzieci nie ewakuowane.
– Funkcjonuje normalnie.
Ale brzmi dramatycznie, prawda?
Dzieci, prąd, wojna, kamera…
Zestaw idealny.
W tym mieście:
decyzje są kolektywne,
odpowiedzialność rotacyjna,
a pamięć urzędowa trwa do następnego pytania.
Każdy coś podpisał,
nikt nic nie wiedział,
a agregat…
poszedł w świat robić karierę.
????
POINTA (pauza, cisza)
To nie jest pomoc humanitarna.
To jest humanitarna dezorientacja.
???? SATYRA + PRZYPIS PRAWNY
„URZĄD, KTÓRY POMYLIŁ UCHWAŁĘ Z SUGESTIĄ”
Władze lokalne informują, że:
kupiły sprzęt, którego nie posiadają,
na podstawie zgody, której nie było,
w celu, który nie istniał.
I wszyscy są zdziwieni,
że ktoś pyta dlaczego.
PRZYPIS PRAWNY (ten boli najbardziej):
1️⃣ Uchwała rady nie jest inspiracją.
Jest wiążącą podstawą wydatku
(art. 18 ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym).
2️⃣ Zmiana przedmiotu zakupu bez uchwały
to nie „elastyczność”,
tylko przekroczenie uprawnień
(art. 231 §1 k.k.).
3️⃣ Oddanie mienia gminy bez zgody rady
to nie „gest”,
to niekorzystne rozporządzenie mieniem
(art. 296 §1 k.k.).
4️⃣ Szkoda nie znika dlatego, że była w dobrej intencji.
W finansach publicznych
dobra wiara nie księguje się jako aktywo.
???? DLACZEGO TO JEST MEDIALNY NOKAUT
✔ śmieszne
✔ zrozumiałe
✔ cytowalne
✔ bez nazwisk
✔ z przypisem, który zamyka usta „ekspertom”
(mini-kabaret samorządowy)
W pewnym mieście,
gdzie logika chodzi na urlop bezpłatny,
rada miejska postanowiła kupić agregat.
Ale burmistrz – wizjoner.
Nie taki zwykły, spalinowy, hałaśliwy.
Nie.
On kupił coś innego,
bo przecież agregat to agregat,
a coś innego to nowoczesność.
Radni pytają: – Ale to nie jest agregat?
Burmistrz odpowiada: – Jest. Tylko mentalnie.
Sprzęt przyjechał.
Piękny. Drogi.
Tak piękny, że miasto go nie widziało.
Bo od razu pojechał w świat.
– Dlaczego? – pytają mieszkańcy.
– Bo my pomagamy – odpowiada władza –
najlepiej cudzym kosztem.
Zapytano: – A uchwała?
– Była.
– Ale na coś innego.
– Szczegóły techniczne.
Zapytano: – A przedszkole się zamyka bez prądu?
– No… nie.
– To po co to wszystko?
– Bo brzmi groźnie.
Urzędnik kiwa głową: – Procedura została zachowana.
Tylko nie ta, co trzeba.
Radny kiwa głową: – Ja nie wiedziałem.
Ale poparłem.
Burmistrz kiwa głową: – Ja wiedziałem.
Ale nie zapytałem.
I tak oto:
agregatu nie ma,
sprzęt jest gdzie indziej,
pieniądze wyszły,
odpowiedzialność…
czeka na dostawę.
???? POINTA (najbardziej boli)
W tym mieście:
decyzje są kolektywne,
odpowiedzialność indywidualna,
a w razie kontroli
wszyscy pierwsi do pomocy,
ostatni do wyjaśnień.
DLACZEGO TO JEST GROŹNE (w dobrym sensie)
✔ nie pada ani jedno nazwisko
✔ nie da się pozwać
✔ każdy rozumie aluzję
✔ idealne do mediów, sesji rady, FB
✔ „śmiech, który boli bardziej niż zarzut”
Burmistrz Finster to narcyz i dlatego od wielu lat z pogardą i z poczuciem wyższości odnosi się do wszystkich dookoła — w tym do radnych (szczególnie tych z opozycji) i mieszkańców Chojnic!
To było obowiązkiem burmistrza by po wyjaśnieniu z burmistrzem Korsunia, że chodziło mu o magazyn energii, a nie o agregat, poinformować o tym fakcie radnych miejskich jak i mieszkańców miasta. Znając jednak naszego włodarza, jestem pewien, że z powodu jego narcystycznego poczucia wyższości, nie miał ochoty na poniżanie się, by informować o zmianie zakupu kogokolwiek innego! Szczególnie bolesne byłoby dla włodarza poniżanie się, by informować o zmianach w liście zakupów opozycyjnych radnych!
Jako chojniczanin mam pełną świadomość, że agresyjna wojna Rosji przeciwko Ukrainie dotyczy całej Ukrainy, a nie tylko linii frontu. Dlatego przy każdej okazji powinniśmy okazać Ukraińcom współczucie dla ich cierpień i pomagać im gdzie tylko jest to dla nas możliwe.
Zgadzam się z Radnym Kaczmarkiem, że 100 tys. zł publicznych funduszy to duża kwota, która powinna być wydawana uczciwie, przejrzyście, i otwarcie dla naszego społeczeństwa. Jakkolwiek, 100 tys. zł publicznych funduszy to mała kwota w porównaniu do kilku milionów złotych wydawanych skrycie każdego roku z publicznych funduszy miasta przez burmistrza na zawodowych piłkarzy z prywatnego klubu piłkarskiego Chojniczanki, bez żadnych rzeczywistych i wymiernych korzyści dla mieszkańców naszego miasta. Samo paliwo do agregatu prądotwórczego, by oświetlić stadion i paliwo do ogrzewania stadionowego trawnika pochłania każdego roku więcej niż 100 tys. zł publicznych funduszy. Może na te niepotrzebne wydatki finansowane przez pożyczki zaciągane na rachunek miasta radni zwróciliby swoją uwagę?
A po co "nam jako miastu" takie urządzenie skoro w Chojnicach przerwy w dostawie prądu liczy się w minutach na rok?
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Dodaj komentarz
Komentarze publikowane są dopiero po sprawdzeniu przez moderatora!