Chojniczanie narzekają: całujemy klamkę na stadionie miejskim! Jak jest w innych miastach?
- W Chojnicach jest bardzo dużo ludzi, którzy biegają i na stadionie Chojniczanki całują klamkę, bo jest zamknięty na cztery spusty - narzeka Czytelnik. - Czujemy się "persona non grata" na stadionie - wciąż miejskim czy może już prywatnym? Chojniccy fani sportu ubolewają, a my sprawdzamy, dlaczego tak jest u nas - i - jak jest w innych miastach.

- Nie ma nawet jednej otwartej furtki dla nas. Ludzie, którzy potrzebują zrobić jednostki treningowe, które najlepiej robi się na bieżni, nie mogą ze stadionu korzystać. Stadion miejski, więc dla mieszkańców - czy nie? Może tylko dla jednego klubu i piłkarzy? - pyta Chojniczanin. - Jak ktoś przeskoczy przez płot, aby tam sobie pobiegać, to przyjeżdża Straż Miejska. Mamy biegaczy znanych, mamy anonimowych biegających dla siebie, dlaczego bieżnia jest dla nich niedostępna? Czy burmistrz może zrobić coś, by nastąpiła pozytywna zmiana?
Reklama | Czytaj dalej »
Pewnie i może - pytanie, czy chce? Zapytaliśmy o to Arseniusza Finstera. Mówi, że obiekt jest ogólnodostępny, ale...
- Bieżnia na Stadionie Miejskim Chojniczanka 1930 jest ogólnodostępna. Istnieje możliwość korzystania z obiektu po wcześniejszym powiadomieniu i zgłoszeniu tego faktu administratorowi obiektu - Wydziałowi Sportu i Współpracy z Organizacjami Pozarządowymi Urzędu Miejskiego w Chojnicach - informuje Arseniusz Finster. - Jednocześnie wskazuję, iż w związku z zaistniałymi incydentami na terenie obiektu oraz wysokim ryzykiem korzystania z niego przez osoby nieuprawnione, w szczególności dzieci przebywające bez opieki i nadzoru osób dorosłych, podjęto decyzję o wprowadzeniu rozwiązań technicznych utrudniających nieuprawnione wejście na teren stadionu. Działania te podyktowane były koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa użytkownikom obiektu, w tym dzieciom, jak również ochroną mienia publicznego. Mając na względzie nadrzędny cel, jakim jest zapewnienie bezpieczeństwa osób korzystających z obiektu, w szczególności dzieci, wyrażam nadzieję, że wprowadzone rozwiązania oraz wynikające z nich utrudnienia spotkają się ze zrozumieniem użytkowników stadionu.
Z informacji, jakie do nas docierają od niezadowolonych mieszkańców wynika, że jednak zrozumienia dla takich decyzji nie ma. A przynajmniej nie u wszystkich.
Zadzwoniliśmy do kilku pobliskich samorządów, by sprawdzić, jak jest w innych miastach?
W Tucholi (kujawsko-pomorskie) chronią stadion przed aktami wandalizmu.
- U nas jest dużo obiektów sportowych, nie ma problemów z dostępem, ale murawa stadionu i bieżnia nie są całodobowo dostępne dla każdego - mówi Tadeusz Kowalski, burmistrz Tucholi. - Tam odbywają się treningi, w których nie można przeszkadzać. Niezrzeszeni mieszkańcy, gdy chcą trenować, muszą ustalić to z dyrektorem OSIR-u, przedstawi im możliwości - grafik i ofertę. Rozpatruje różne prośby. Natomiast dla utrzymania porządku, w obawie przed niepożądanymi zachowaniami, aktami wandalizmu, stadion na noc jest zamykany. Jeśli lekkoatleci chcieliby u nas trenować to zapraszamy, bo w tej dyscyplinie wielu zawodników nie mamy.
Natomiast w Chełmnie (kujawsko-pomorskie) mieszkańcy nie mają problemu z dostępnością do stadionu miejskiego. Mogą korzystać, ile dusza zapragnie.
- U nas na stadionie miejskim każdy może biegać, nawet 24 godziny na dobę - informuje Mariusz Kędzierski, burmistrz Chełmna, który z zawodu jest m.in. nauczycielem wychowania fizycznego.
Podobnie jest w Człuchowie (pomorskie), gdzie burmistrz - także z wykształcenia nauczyciel wychowania fizycznego - podkreśla, że wręcz zachęca mieszkańców do aktywności.
- U nas na stadionie miejskim nie całuje się klamki - mówi Ryszard Szybajło, burmistrz Człuchowa. - Stadion jest otwarty. Trzy lata temu zyskał piękny tartan, bieżnia ma certyfikat taki, że mogą być u nas organizowane nawet lekkoatletyczne Mistrzostwa Polski. Murawa również jest zadbana i piękna. Uważam, że budowanie obiektów sportowych i ich zamykanie to paranoja. Na stadionie jest monitoring, który instalujemy też na wszystkich nowych obiektach - i to się sprowadza, bo odkąd jest - nie ma aktów wandalizmu. A pamiętam czasy, kiedy niektórym wydawało się nawet, że murawa stadionu to dobre miejsce do wyprowadzania piesków.
Jak dodaje burmistrz Człuchowa, jeśli ktoś chce biegać na stadionie czy korzystać z orlika, najlepiej skontaktować się z zarządcą i poinformować, by uniknąć kolizji z innymi trenującymi w tym czasie.
Także w Czersku stadion nie jest zamykany.
- Stadion miejski jest wybudowany za publiczne pieniądze - dla mieszkańców, więc go nie zamykamy przed nimi. Nawet jedno z przejść do znajdującego się w sąsiedztwie parku prowadzi przez stadion - mówi Daniel Szpręga, burmistrz Czerska. - My nawet zatrudniamy osoby, aby były i czuwały nad wszystkim na stadionie - latem do późnego wieczora. Uważam, że im więcej ludzi uprawia jakikolwiek sport tym lepiej. Stadion w Czersku jest otwarty, taki jest sens tego wszystkiego.
W Świeciu (kujawsko-pomorskie) również nikt nie zamyka stadionu miejskiego przed mieszkańcami chcącymi wejść na obiekt.
- Stadion miejski jest otwarty - mówi Anna Herman, dyrektor Centrum Sportu i Rekreacji w Świeciu. - Każdy indywidualny "Kowalski" może przyjść, sam czy z dzieckiem i spędzić na nim czas. Działa monitoring, a ponadto gospodarz stadionu mieszka na obiekcie. Stadion jest przeznaczony do użytku mieszkańców.
W Chojnicach narasta poczucie niesprawiedliwości wśród trenujących rekreacyjnie. Mówią, że stadion miejski - obiekt utrzymywany z publicznych pieniędzy - jest dla nich zamknięty. Chcąc trenować odbijają się od bram jak nieproszeni goście. Wskazują, że stadion nie jest prywatnym folwarkiem, terenem dla wybranych. Czują się wykluczeni, jak intruzi, bo dla nich brama jest zamknięta. Stadion powinien służyć wszystkim, którzy chcą się ruszać. Odbieranie tej możliwości to dla sportowców-amatorów sygnał: nie jesteście tu mile widziani. Na to zgody być nie powinno. Potrzebne są dialog i dobra wola - zaproponowanie transparentnych zasad korzystania z obiektu, skoro nie są znane amatorom sportu.
Podobne tematy:
Najnowsze:
REKLAMA:
- Komentarze Chojnice24 (3)
- Komentarze Facebook (...)

USD
DKK
EUR
TRY
CHF
NOK
GBP
SEK



Związki i pracodawcy domagają się...
Hołownia: 6 sierpnia odbiorę od...
Nowy sondaż prezydencki
3 komentarze
W piątek – gala.
W sobotę – klamka.
300 gości w garniturach tańczy na obiekcie „miejskim”,
a mieszkaniec w dresie dowiaduje się, że bieganie wymaga zgłoszenia.
Stadion jest ogólnodostępny –
czyli dostępny teoretycznie.
Jak mieszkanie pokazowe: można popatrzeć, nie dotykać.
Bezpieczeństwo dzieci?
Oczywiście.
Bo w Chojnicach najbezpieczniejsze dziecko to takie, które nie ma dostępu do stadionu.
W Chełmnie, Człuchowie, Czersku – stadiony otwarte.
Monitoring działa.
Wandalizmu brak.
U nas rozwiązanie jest prostsze:
zamknąć wszystkich.
I nie ma tu sporu politycznego.
Jest fakt:
Obiekt zbudowany i utrzymywany z publicznych pieniędzy
nie służy publiczności.
To nie stadion miejski.
To scena dla wybranych i płot dla reszty.
I dopóki mieszkańcy całują klamkę,
a nie biegają po bieżni,
to problemem nie są biegacze.
Problemem jest mentalność, że „miejskie” znaczy „nasze, ale nie wasze”.
W Chojnicach powstał nowy sport.
Nie bieganie.
Nie lekkoatletyka.
Całowanie klamki.
Dyscyplina niszowa, ale uprawiana masowo.
Mieszkańcy w strojach sportowych, zegarki z GPS-em, plany treningowe, a na końcu:
brama zamknięta jak sejf w NBP.
To stadion miejski.
Czyli miejski jak księżyc – wszyscy wiedzą, że istnieje, nikt nie ma dostępu.
???? LOGIKA URZĘDOWA – WYŻSZY POZIOM WTEMNICZENIA
Według oficjalnej narracji stadion jest:
ogólnodostępny,
ale zamknięty,
bezpieczny, bo nikt na nim nie przebywa,
dla mieszkańców, pod warunkiem, że nimi nie są.
Można korzystać – po wcześniejszym powiadomieniu,
czyli:
złożyć zawiadomienie,
najlepiej trzy dni wcześniej,
w godzinach pracy urzędu,
najlepiej z załącznikiem „nie będę biegał”.
Sport ekstremalny XXI wieku:
trening wymagający zgody administracyjnej.
???? DZIECI, KTÓRE CZYHAJĄ NA BIEŻNI
Uzasadnienie zamknięcia?
Bezpieczeństwo dzieci.
Bo jak wiadomo:
dziecko na placu zabaw – bezpieczne
dziecko na chodniku – normalne
dziecko widzące bieżnię – zagrożenie systemowe
Bieżnia to w Chojnicach obiekt wysokiego ryzyka.
Zagraża zdrowiu psychicznemu urzędnika, bo ktoś mógłby z niej skorzystać bez procedury.
????️ INNE MIASTA – EKSTREMIZM ROZSĄDKU
Chełmno? Otwarty stadion 24h.
Człuchów? Otwarty, monitoring, brak wandalizmu.
Czersk? Otwarty, bo „dla mieszkańców”.
Świecie? Otwarty, bo po to jest.
Ale Chojnice?
Nie, nie, nie – tu sport musi wiedzieć, gdzie jego miejsce.
???? FILOZOFIA ZARZĄDZANIA: NIECH STOI, ALE NIECH NIE SŁUŻY
Największym osiągnięciem jest wybudować obiekt:
za publiczne pieniądze,
dla publiczności,
i skutecznie ją z niego usunąć.
To jest dopiero sztuka zarządzania.
Michelangelo zamykał Kaplicę Sykstyńską?
Nie.
Ale w Chojnicach stadion zamknięty to idea, nie problem.
???? APLAUSEM DLA RADNYCH I URZĘDNIKÓW
Brawo dla radnych: – za milczenie godne medytujących mnichów.
Brawo dla urzędników: – za kreatywne użycie słowa „dostępny”.
Brawo dla burmistrza: – za stadion, który najlepiej działa w folderze promocyjnym.
⚠️ PUENTA, KTÓREJ NIE DA SIĘ PODWAŻYĆ
Stadion miejski zamknięty dla mieszkańców
nie jest:
prywatny,
bezpieczny,
racjonalny.
Jest tylko symbolem.
Symbolem tego, że:
łatwiej zamknąć bramę niż otworzyć dialog.
A sportowcy-amatorzy? Nie są intruzami.
Są jedynymi, którzy jeszcze wierzą, że „miejski” coś znaczy.
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Dodaj komentarz
Komentarze publikowane są dopiero po sprawdzeniu przez moderatora!