Miasto Chojnice ma apetyt na Gminę Chojnice?
Chcielibyśmy, jako Miasto Chojnice, wchłonąć Gminę Chojnice, ale w białych rękawiczkach, czyli nie bezpośrednio własnymi rękami - tak mniej więcej można zinterpretować komunikat, który usłyszeliśmy podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Urzędzie Miejskim w Chojnicach. Wiceburmistrz podkreślił, że miasto przystąpi do stowarzyszenia, które będzie lobbować zmianę systemową, czyli połączenie miast z gminami. Miasto Chojnice chce dążyć do przymusu połączenia, ale by jego egzekutorem nie był burmistrz a ustawodawca.

Reklama | Czytaj dalej »
- Burmistrz wspomniał, że z Gminą Chojnice powinniśmy żyć jak brat i siostra i współpracować, ale też wyglądać przyszłości i skupi się na indywidualnych problemach - zaczął Adam Kopczyński, wiceburmistrz Chojnic. Miasto Chojnice otrzymało oficjalne zaproszenie od burmistrza Sochaczewa do współdziałania i współtworzenia Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Miast Wewnętrznych. Inicjatywa skierowana jest do miast, które stanowią odrębne gminy miejskie, a otoczone są przez gminy wiejskie. Stan na 2013 mówi, że w Polsce mamy 158 gmin obwarzankowych, jak Chojnice, miasto gminą wiejską dookoła.
Wiceburmistrz poprawił, że od dwóch lat jest to 157 gmin, bo gmina Słupsk zmieniła nazwę na gminę Rydzikowo. Jak wspomniał, doszło tam do ostrych scysji między miastem i gminą wiejską i do referendum. Następnie była decyzja administracyjna premiera i część gruntów, które należą do gminy Rydzikowo teraz, a wcześniej gminy Słupsk, trafiły do miasta Słupsk mimo, że konsultacje były negatywne. Arbitralnie rząd podjął decyzję, by część gruntów, które miasto Słupsk wskazało, trafiło do miasta.
- Odpowiedzieliśmy pozytywnie, będziemy chcieli współtworzyć stowarzyszenie - zapowiedział Adam Kopczyński. - Burmistrz Sochaczew przytoczył wiele ciekawych argumentów, które też podnosimy, jak np. miasta ponoszą wysokie koszty utrzymania infrastruktury edukacyjnej, kulturalnej, sportowej, transportowej, komunalnej, z której korzystają też mieszkańcy gmin ościennych. To główny powód, dla którego chcielibyśmy się przyjrzeć tej inicjatywie. Będziemy chcieli współdziałać, tworząc stowarzyszenie, które mogłoby lobbować zmianę systemową, bo według burmistrza Sochaczewa proponowanym kierunkiem jest szukanie rozwiązań systemowych na poziomie ustawowym, zamiast kosztownych lokalnych referendów.
Nie ma ustawy, która powodowałaby to, by samorządy jednoimienne mogły się łączyć, ale mogą być to decyzje dobrowolne obu samorządów, które robią referenda i mieszkańcy wypowiadają się, czy chcą połączenia. Najczęściej gminy wiejskie nie chcą.
- Czym liczniejsza grupa tego stowarzyszenia, tym będzie mocniejszy głos słyszalny wśród parlamentarzystów, którzy tworzą przepisy prawa, ustawy, które mogą doprowadzić do połączenia samorządów jednoimiennych. Ja nie mówię o perspektywie 5-10 lat, ale przyszłości, która pozwoli ułatwić życie obu samorządom, szczególnie miastom - wskazał Adam Kopczyński. - Z jednej strony borykamy się z wyludnianiem, rodzi się coraz mniej dzieci, przyrost demograficzny jest ujemny, a z drugiej mamy problem z migracją wewnętrzną - mieszkańcy miast uciekają do samorządów wiejskich, gdzie jest ich miejsce zamieszkania, ale centrum życiowe zawsze pozostaje w mieście, bo tu pracują, mają dzieci w szkołach, żłobkach, korzystają z infrastruktury kulturalnej. Na 31 grudnia 2024 roku w Chojnicach zameldowanych było 35 508 osób. Na 31 grudnia 2025 roku było ich tylko 35 051.
Czy miasto ma chrapkę na Gminę Chojnice? Wiceburmistrz stwierdził, że są za tym, by dwa samorządy były jednym organizmem, ale chcieliby to uzyskać drogą prawną, a nie wojenną.
- Arbitralnie nie wystąpimy o to, by grunty zostały nam przydzielone, musiałby być to skutek decyzji dwóch samorządów lub ustawy, która mogłaby to umożliwić w drodze pokojowej - wyjaśnił Kopczyński. - Jesteśmy za tym, aby samorządy jednoimienne były jednym samorządem i by to nastąpiło na drodze ustawy, nie przymusu czy wolty.
Burmistrz wskazuje, że stowarzyszenie do którego wstąpią będzie lobbować do parlamentarzystów, by stworzyli przepisy ułatwiające wchłonięcie gmin wiejskich.
- Stworzyliby przepisy, które przymusiłyby te samorządy - tłumaczył Adam Kopczyński. - Miasto i gmina Chojnice to prawie 62 tysiące mieszkańców. To niesamowity potencjał, jeżeli mogliby współpracować i działać w wielu płaszczyznach, a często musimy bronić swoich odrębnych interesów.
Z jednej strony mówienie o tym, że miasto z gminą powinno być, jak siostra z bratem, z drugiej - chęć bycia częścią stowarzyszenia, które rodzeństwo z gminy ma pozbawić istnienia ich samorządu.
- Ale to się nie wyklucza. Powiedziałem, że mówimy o perspektywie nawet 10-15 lat - stwierdził Adam Kopczyński.
Ze wsparciem wiceburmistrzowi przyszedł burmistrz Arseniusz Finster.
- To żaden zamach na suwerenność gminy - stwierdził Arseniusz Finster. - Jest stowarzyszenie, będziemy rozmawiać. Chojniczanek i Chojniczan jest 60 tysięcy. Mieszkają w mieście i w gminie Chojnice. Gmina jest dla nas podstawowym partnerem, a wójt dla mnie wzorem samorządowca. Zaufajmy wójtowi.
Może należałoby zapytać mieszkańców zamiast szukać sposobów, by wchłaniać gminę wiejską siłami systemowymi - ustawą. Dlaczego burmistrz nie pomyśli, by posłuchać ludzi robiąc referendum, które jest możliwe nawet już?
- To są koszty, muszą podjąć te działania obie gminy. W tej chwili nie ma woli ze strony wójta - dodał Adam Kopczyński.
- Ja jako odchodzący burmistrz na pewno nie będę się tym tematem zajmował. To mogę przyrzec - przekonywał Arseniusz Finster. - Nie inicjujemy referendum, wójt wyraźnie mi powiedział, że jest przeciwny temu rozwiązaniu.
Z jednej strony burmistrz mówi, że nie podejmie działań, z drugiej strony chce być częścią stowarzyszenia i podejmować działania, by do połączenia miasta i gminy doprowadzić ustawowo.
- Potrzebna jest reforma. 35 lat temu nie było problemów jak teraz. Miasta po 35 latach absorpcji różnych środków unijnych, rządowych, przestały się rozwijać i to jest problem systemowy, którego ustawodawcy 35 lat temu nie przewidzieli - argumentował wiceburmistrz. - Trzeba podjąć dialog, jak samorząd zreformować, by 158 miast, które mają gminy wiejską dookoła, nie upadło.
Burmistrz nie ma wątpliwości, że sposób zarządzania połączonym organizmem byłby skomplikowany. Północna część gminy jest turystyczna, południowa rolnicza - inna jest specyfika.
- Ja to wszystko biorę pod uwagę. Patrząc na ten problem, próbowałem siebie umiejscowić. Załóżmy, że byłbym burmistrzem miasta i gminy Chojnice. Nie poradziłbym sobie w tej strukturze, w której tu jestem. I wójt by sobie nie poradził. Może jest kwestia finansowania rządowego tych 168 miast, które są otoczone gminami obwarzankowymi. Z nikim nie idziemy na wojnę, żadnych rozwiązań siłowych. Wszystko chcemy przeprowadzać ewolucyjnie, a nie rewolucyjnie - stwierdził Finster. - Wójt ma wiele planów, ja mam wiele planów, mamy też plany wspólne. Były różne sytuacje między nami, ale się dogadaliśmy.
W Gminie Chojnice zaskoczeni są zapędami przedstawicieli miasta. Zastępca wójta nie chce jednak podgrzewać atmosfery i zachowuje powściągliwość.
- Te starania to nie jest dobry pomysł, to nie jest droga w dobrym kierunku - ocenia zapędy burmistrzów Janusz Szczepański. - Nasz sąsiad ten interes widzi inaczej co jest dla nas zaskoczeniem. Z perspektywy mieszkańców gmin wiejskich, którzy w dużej mierze żyją z rolnictwa, mają określony katalog problemów, samorząd wygląda inaczej niż samorząd skoncentrowany wokół miasta. Mamy 80 miejscowości w gminie Chojnice - malusieńkie i większe, ale nie ma dramatycznej dysproporcji. Gdyby był jeden samorząd miejsko-wiejski to interes mieszkańców wsi byłby gorzej reprezentowany. Jeżeli demografia np. gminy i miasta jest 2 do 1 to siłą rzeczy parytet byłby na niekorzyść wsi. Z perspektywy gminy wiejskiej łączenia są niekorzystne dla mieszkańców.
Według zastępcy wójta, samorząd terytorialny przez 35 lat kształtowany, został zrobiony w tak, by doceniać plusy i minusy pewnych rozwiązań.
- Z perspektywy burmistrza gmina obwarzankowa jest hamulcem rozwoju miasta, ja się z tym nie zgadzam. Potencjał miasta jest ogromny, burmistrz jest bardzo dobrym włodarzem i jest w stanie go wykorzystać - dodał Janusz Szczepański. - Nie zgodzę się też z tym, co wynika z wypowiedzi burmistrza, że dla sporej ilości mieszkańców gminy Chojnice centrum życiowym jest miasto Chojnice. Jest odwrotnie - sam jestem przykładem. Przeprowadziłem się z miasta do gminy, by centrum spraw życiowych mieć w gminie, korzystając przy tym z dużej autonomii sołectw. Mamy 35 małych środowisk wiejskich, same sobą rządzą. Centrum swoich spraw Chojniczanie mają w Chojnicach, mieszkańcy gminy w Gminie Chojnice. Mieszkańcy gminy jeżdżą do pracy do miasta, ale czy można nazwać miejsce wykonywania zawodu centrum spraw życiowych? Nie. To byłoby krzywdzące dla wielu osób.
Według zastępcy wójta nie jest ważne, czy coś jest w interesie burmistrza, wójta, radnych, ale czy jest to w interesie mieszkańców. Tu - nie jest.
Burmistrz mówi o planie poszerzeniu granic miasta o gminę wiejską. Pomysł spotyka się ze sprzeciwem władz gminy, które nie chcą utraty samodzielności. Burmistrz nie zamierza forsować zmian na drodze konfliktu, a działać „w białych rękawiczkach” - przystępując do stowarzyszenia, które ma lobbować za uchwaleniem ustawy umożliwiającej łączenie samorządów. Gdzie referendum, pytanie mieszkańców? Krytycy wskazują, że jest to próba obejścia lokalnego sprzeciwu i realizacji celu pośrednią drogą, bez bezpośredniej konfrontacji z mieszkańcami i władzami gmin.
Podobne tematy:
Najnowsze:
REKLAMA:
- Komentarze Chojnice24 (0)
- Komentarze Facebook (...)

USD
DKK
EUR
TRY
CHF
NOK
GBP
SEK



Związki i pracodawcy domagają się...
Hołownia: 6 sierpnia odbiorę od...
Nowy sondaż prezydencki
Brak komentarzy
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wydawca nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Dodaj komentarz
Komentarze publikowane są dopiero po sprawdzeniu przez moderatora!